Żołądek z kurczaka waży 20 g.
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 sztuce
| w 100g | w 1 sztuce (20g) | |
|---|---|---|
| Energia | 114kcal | 23kcal |
| Białko | 18.2g | 3.6g |
| Tłuszcz | 4.2g | 0.8g |
| Węglowodany | 0.6g | 0.1g |
| Błonnik | 0g | 0g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







Chciałabym mieć żołądek tej wielkości he he… ;D
Omg jak to paskudnie wyglada :O
jaki maciupeńki, no no Karolcia dobrze prawi, miło by było mieć taki zamiast swojego co by mało jeść i dobrze wyglądać. xD
a tak poza tym, to żołądki to jedno z ulubionych dań mojego dziadka.
pychotka i mało kcal, mniam mniam
Wygląda ohydnie.
ileważy.pl namawia do przejścia na wegetarianizm ;)
Dobrze, że ja jestem wege. Nie tknęła bym:P
byłam fanką drobiu, ale widząc to chyba zrezygnuję nawet z piersi kurczaka i będę wierna kotletom sojowym.
zdjęcie jak zdjęcie.
nikt do jedzenia nie zmusza :) nasze wnętrzności lepsze nie są
Robie od czasu do czasu gulasz z żołądków w białym koperkowym sosie na jogurcie- jest bardzo dobry.
Choć w wersji bogatej na śmietanie i masełku jest jeszcze lepszy, ale już nie pamiętam kiedy jadłam. Może takich żołądków mój żołądek by już nie zniósł ;)
jo – soja jest bardzo niekorzystna dla kobiet
Senowa, ale naszych wnętrzności nikt nie oferuje do jedzenia ;)
Papryczqa, dlaczego?? wydawało mi się, że jest szczególnie dobra przy anemii.
Przetwory sojowe moga pobudzac wzrost estrogeno-zaleznych guzów i powodowac problemy z tarczyca. Niska aktywnosc tarczycy jest kojarzona z trudnosciami podczas menopauzy. Izoflawony sojowe sa roslinno-dokrewnymi destruktorami. Na poziomie zywienia, moga zapobiec jajeczkowaniu i stymulowac wzrost komórek nowotworowych. Jedzenie zaledwie 30g (okolo 4 lyzeczko od herbaty) soi dziennie, moze spowodowac niedoczynnosc tarczycy z objawami letargu, zaparcia, przyrostu wagi i zmeczenia.
Przetwory sojowe zawieraja inhibitory trypsiny, które spowalniaja przyswajanie bialek i wplywaja na funkcjonowanie trzustki. W testach na zwierzetach, dieta bogata w inhibitory trypsiny prowadzila do zahamowania wzrostu i zaburzen funkcjonowania trzustki. Przetwory sojowe zwiekszaja zapotrzebowanie organizmu na witamine D, potrzebna dla wytworzenia mocnych kosci i utrzymania normalnego wzrostu. Kwas fitynowy w przetworach sojowych skutkuje zmniejszeniem zdolnosci przyswajania zelaza i cynku, które sa potrzebne dla zdrowia i rozwoju mózgu a takze systemu nerwowego. W soi brakuje tez cholesterolu równiez potrzebnego do rozwoju mózgu i systemu nerwowego. Megadawki fitoestrogenów w recepturach sojowych zostaly wlaczone w wyniku obecnej tendencji ku coraz bardziej przedwczesnemu rozwojowi seksualnemu dziewczynek i opóznionemu rozwojowi chlopców.
Jest tyle faktów, które są przeciw soi, że naprawdę nie warto się truć. W dzisiejszych czasach soja jest genetycznie modyfikowana, ma wiele toksyn itd. Wpływa niekorzystnie na gospodarkę hormonalną kobiet. Można wymieniać wymieniać jak soja w codziennej diecie szkodzi ;)
to mnie teraz zmartwiłaś, bo nie potrafię żyć bez kotletów sojowych i owsianki robionej na napoju sojowym :(
e tam, głupoty piszecie. tekstów w stylu “paskudnie i ohydnie wygląda” itd. aż nie chce się czytać. właśnie wygląda normalnie, jak każde surowe mięso. w smaku jest całkiem niezły a na pewno zdrowszy niż niejedne mięsne albo mięsno-podobne rzeczy…
@hajjjj glupoty? po to sa komentarze zeby wyrazac swoje opinie, ktore nie zawsze musza byc pozytywne. nie chcesz czytac to nie czytaj, nikt nie zmusza.
żołądek jak żołądek, został zważony jak np. skrzydełko z kurczaka czy porcja płatków. Osobiście nigdy nie jadłam, ale w sumie może w najbliższym czasie spróbuję, bo jestem ciekawa smaku :)
ja tez nigdy nie jadłam, a ze jest niskokaloryczne to dobrze bedzie jak mi zasmakuje, bo sa 2x tansze niz piers z kurczaka (aczkolwiek przepyszna). a co do soi to sie az przerazilam. moja mala siostra (rok 3 miesiace) ma skaze białkowa i mama czesto kupuje jej te sojowe jogurty. jeszcze ma specjalne mleko w proszku, ale tu raczej nie mam obawy bo pediatra to przypisał.
Oj tam nie przesadzajcie z ta soja. Jakby tak patrzeć to były badania, w których np. udowodniono szkodliwość mięsa i w ogóle białek zwierzęcych, w innych szkodliwość fruktozy, w tych soi. Jakby tak na to pstrzec to najlepiej żyć o wodzie i salacie…
haruka tu nie o to chodzi. Wszystko jest dla ludzi, ale jeśli ktoś codziennie je soję w sporych ilościach to nie jest to bezpieczne tym bardziej, że jo jest kobietą. Tu bardziej chodzi już o sprawy hormonalne, a nie jakieś tam. Każdy ma wolną wolę i je, co chce ;-)
btw wątpię, żeby ktoś dał radę przeżyć tylko na wodzie i sałacie ;p
Popieram Harukę. Tak swoją drogą – co w dzisiejszych czasach nie jest na swój sposób zatrute?
W sumie to sałaty też nam nie wolno, bo związki metali ciężkich. A woda to w ogóle – kwaśne deszcze itp. :P
Jak ktoś lubi soję, to niech je na zdrowie. Sama nie mam nic przeciwko kotletom sojowym.
A żołądki dobre są. Z czym porównać? Hmm… jak dla mnie trudno powiedzieć. W każdym razie z podpieczoną cebulką i odrobiną kminku są świetne.
Ale przecież po co sobie szkodzić dodatkowo ? Z dwojga złego mniejsze wybieraj. Równie dobrze możemy być na diecie batonikowo-frytkowej, bo przecież “dzisiaj wszystko szkodzi”.
szkodliwość fruktozy jest biochemicznym faktem – wiele badań ją potwierdza.
Szkodliwość soi też jest dobrze udokumentowana.
Jeśli są wiarygodne badania trzeba daną teorię uznać za fakt. Jeśli nie ma, odrzucić. Ale naukowcy są zaślepieni i działają pod ogromną presją finansową.
Widać to dobrze przy teorii jakoby tłuszcze nasycone i cholesterol powodowały choroby serca. Jedyne jej dowody to dwa źle przeprowadzone badania – pierwsze Aniczkowa, który wywołał miażdżycę u roślinożernych (!) królików karmiąc je żółtkami jaj i badaniem statystycznym Keysa, do którego dobór materiału był skandaliczny.
Chętnie z kimś e-mailowo podyskutuję na temat nasyconych, cholesterolu, miażdżycy, bo ileważy niestety nie ma forum.
Bardzo proszę o komentowanie żołądków, komentarze nie na temat będa usuwane.
zainspirowaliście mnie do ich spróbowania ; )
OMG, wciąż ciężko mi uwierzyć, ze ludzie jedzą takie rzeczy… ;P
są niskokaloryczne i mają dużo białka… w sam raz dla osób odchudzających się, tak jak ja. jeżeli komuś się nie podoba niech nie je… po co komentarze że to ohydne… zachęcam do spojrzenia w lustro… tam dopiero zobaczycie ohydne widoki…
a swoją drogą żołądki są bardzo smacze, mniam…
@Ruda ja jakoś nie widzę nic ohydnego w lustrze, współczuję Tobie jeśli musisz się borykać z takimi przykrościami.
Żołądki jak dla mnie apetycznie nie wyglądają, chociaż trudno się kłócić ze zdaniem, że mają ‘dobre wartości’ – bo mają. Jak byłam mała i tata przyrządzał – jadłam ale bez smaku. Teraz mięso rzadko gości u mnie na talerzy, a wszelakie podroby – wręcz nigdy. Nie czuję się z tego powodu źle, można łatwo zastąpić brak żołądków w diecie.
no cóż, chyba mnie źle zrozumiałaś… ja cierpię na obrzydzenie wobec ludzi… a co do żołądków, reszty narogów i ogólnie rzecz biorąc mięsa, być może się przekonasz jak będziesz mieć dzieci… bo nie da się wychować zdrowego potomstwa należąc do gatunku wszystkożernego, bez spożywania wszelkiego rodzaju mięsa w większej ilości (zwłaszcza w okresie rozwoju, gdy zapotrzebowanie na białko zwierzęce jest o wiele wyższe)… będziesz kontaktować się z lekarzami dziecięcymi, to powiedzą Ci jakimi podrobami wręcz powinno karmić się dzieci, by ich rozwój był prawidłowy… a wszelkiego rodzaju uprzedzenia i inne “fuj” dotyczące podrobów wynikają jedynie z tego, że wiesz, skąd się biorą i są “nieco innego” pochodzenia niż polędwica czy szynka. napisałaś, że gości rzadko… chociaż tyle, że w ogóle gości… strach się bać jakie problemy mają weganie i wegetarianie w wyniku zubożałej diety i niedoborów…