Szklanka barszczu czerwonego z koncentratu Krakus (Agros Nova) waży 200g. Zawartość butelki 300ml rozcieńczono z 4,7 l wody.
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 szklance
| w 100g | w 1 szklance (200g) | |
|---|---|---|
| Energia | 17.8kcal | 36kcal |
| Białko | 0.1g | 0.2g |
| Tłuszcz | 0.1g | 0.2g |
| Węglowodany | 4.1g | 8.2g |
| Błonnik | 0g | 0g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







to tyle co nic kalorii :)
Mam pytanie… Ponieważ coraz rzadziej sięgamy po buraki czerwone i samodzielnie robimy barszcz, wybieramy odpowiedniki tj. koncenrat taki mały Krakusa, czy Hortex (litrowy karton barszczu).. No i są też tzw. gorące kubki. Czy mogłabym się dowiedzieć, która z tych form jest najzdrowsza? Czy i jakie są różnice jakościowe w koncentracie, a w proszku? Podejrzewam, że proszek będzie mniej zdrowy, ale czy koncentrat jest o wiele lepszy-tego nie wiem. Pozdrawiam Autorów :)
Chyba najlepsza zupa jaka istnieje :D
@haruka – ooooj tak, barszczyk czerwony jest przepyszny!
@haruka; @drugsx: dziewczyny, narobiłyście mi ochoty na barszcz. Ale taki “swojski” ;) Nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz go jadłam :)
Hmm, ja ostatnio taki barszcz prawdziwy jadłam na święta Bożego Narodzenia, gotowany na wywarze z boczku, delikatnie słodki, z przebijającym się aromatem wędzonki, dość ostry bo z dodatkiem świeżo zmielonego pieprzu. Coś wspaniałego… :) Do tego były pierogi z ciasta francuskiego z kapustą i grzybami, specjał mojej mamy oraz oczywiście tradycyjne uszka.
Wiecie co… naszedł mnie przez was smaczek ale nie na barszcz tylko na … botwinkę z prawdziwego zdarzenia:)) ostatnio jadlam ja na wiosne…;P Nie wiem dlaczego Wasz barszcz narobił mi na ta zupe ochoty ;D
też mnie naszła ochota na barszcz z prawdziwego zdarzenia (taki typowo wigilijny mocno doprawiony) i do tego tradycyjnie, własnoręcznie lepione uszka z kapuchą kiszoną i mięsem. mniam.
Hehe ja właśnie napisałam mamie, ze jak przyjedzie to musi barszcz ugotować XD
zazdroszcze-u mnie sie nie robi prawdziwego barszczum, jedynie taki z torebki :( ale smaczek znam, o tak!
Haruka, zazdroszczę. Moja mama się tak rozleniwiła, że to ja gotuję, ale muszę ją przekonać, że póki siedzę w domu ma mi przygotować, albo powiedzieć jak się robi, bo później jak będę marzyć o barszczu znów będę musiała tłumaczyć co to :P
Ja mam takie pytanie, gdyż po godzinie 18.00 już nie jem. Dlatego nie jestem pewna czy mogę spokojnie sobie wypić taki kubek barszczu czerwonego później czy nie?
@juliet: niestety, żaden z użytkowników http://www.ilewazy.pl, włączając dietetyków i lekarzy nie są w stanie podać Ci jednym zdaniem rozwiązania na tego typu dylematy, nie wiedząc kompletnie nic na temat Twojej osoby. http://www.ilewazy.pl nie służy do rozwiązywania tego typu dylematów. Proponuję wizytę u dietetyka w swoim miejscu zamieszkania.
Swoją drogą, jeżeli masz ochotę na szklankę tak niskokalorycznego barszczyku i szukasz potwierdzenia u innych, obcych osób, o możliwości jego spożycia bez konsekwencji np. dla wagi, to nie jest to zdrowe zachowanie…
A mnie to pytanie wcale nie dziwi. Przecież często można trafić na informacje, ze nawet 1 cukierków w ciagu dnia albo jakakolwiek przekąska miedzy posiłkami może zniszczyć dietę. A już na tej diecie dukana taki barazczyk w ogóle byłby zakazany :| tak samo jest z tym niejedzeniem po 18 – we wszystkich gazetach o tym piszą i potem ludzie w to wierzą i męczą sie wieczorem. Może jak ktoś idzie spać o 20 to jest ok, ale jak kładzie sie koło północy to po co ma siedzieć tyle czasu bez jedzenia + kolejne godziny w czasie snu, czyli ponad 12h na glodzie…
@haruka: A mnie to jednak troche dziwi. Niby jak rozwalic diete? Chodzi o to, zeby sie odzywiac, a nie tylko jesc i o ile rozne gotowe diety opieraja sie o takie czy inne mechanizmy metaboliczne (w tym Dukanie bylaby to ketoza, ktora rzeczywiscie nadmiar weglowodanow zakloca, czy ogolnie spory udzial bialka o wysokim efekcie termicznym i bardzo energochlonnym metabolizmie), ale to, ze tracimy kilogramy nie jest wynikiem jakiegos tajemnego zestawienia (ktore odkryli nieliczni na drodze owianych tajemnica badan :P) makroskladnikow w posilkach ktore jemy. Owszem ograniczenie weglowodanow sprzyja wzrostowi wrazliwosci na insuline, co bardzo pozytywnie wplywa na redukcje tluszczu (tu podkreslam tluszczu, a nie drastycznego spadku masy ciala – co akurat jest bardzo dobre). Eliminacja cukru, produktow z HFCS – w procesie ich metabolizmu okolo 30% z wartosci kalorycznej fruktozy ktora trafia do watroby zamieniana jest w tluszcz, ktory wedruje tam skad chcemy sie go pozbyc i deficyt kaloryczny w sytuacji hronicznego hiperinsulinizmu ma tu niewiele do gadania – ale…
to nie takie proste, a z drugiej strony niezwykle nieskomplikowane i nic do rzeczy nie maja tu liczba lyzek skrobi kukurydzinej czy otrebow owsianych (tu w nawiazaniu do diety Dukana) – jesli caly plan zywieniowy jest wybitnie niedoborowy i po prostu kuleje. Ostatczenie jedzenie to przyjemnosc z ktorej nie warto rezygnowac w imie planow zamknietych w jakis sztywnych ramach. Dieta ma byc dla ciebie,a nie ty dla diety. Niby banal, ale jak tak popatrzec, to spory odsetek ludzi pragnacych zgubic kilogramy zyje w stresie, ktory sami generuja…
..o mamooo ale sie rozpisalem :)
Milego weekendu!
ja nie mowie, ze zgadzam sie z tym twierdzeniem, tylko ze wiele osob tak mysli, bo podobna informacja czesto sie przewija przez rozne strony/gazetki ;) Z drugiej strony pewnie autorzy najpopularniejszych diet woleli nawet nie dawac opcji pt. “czasem mozna pozwolic sobie na…”, bo dla pewnych osob owe czasem byloby pewnie prawie codziennie, a potem pretensje, ze nie chudna ;) A co do diety Dukana to uwazam, ze jest poprostu wygodna dla osob leniwych – nie trzeba cwiczyc, a sie chudnie. Czesto tez osoby lubiace sie objadac i tak unikaja warzy i owocow, wiec ich brak im specjalnie nie przeszkadza. Natomiast ktos, kto cokolwiek cwiczy dlugo by na tej diecie nie pociagnal ;) I nie wydaje mi sie tez zeby po zjedzeniu jablka, czy nawet tego “strasznego” banana tak od razu przybylo mi tluszczu :]
@haruka: Bo ludzie to jednak zlozone twory, nie? Lubia tęgo myslec…czasem to tak po faryzejsku odrobine ;) Masz sporo racji – duzo rewelacji pojawia sie na stronach roznych czasopism czy w sieci i maci w glowie niemilosiernie, ale co zrobic :P Znam wiele osob na/po Dukanie i czesto polecam cos w co sam poniekad wierze i sprawdzilem na sobie – podejscie dr. Lutz’a – dieta typu low carb, ale niezwykle prosta, wygodna, a przy tym skuteczna, a jesli ktos poczyta sobie jego ksiazke, to pewnie zauwazy, ze w wielu przypadkach bardzo pozytywnie wplywa na ten zacny syndrom metaboliczny i jego objawy ;) Niektorym pasuje, innym nie i chyba o to chodzi:)
Dobranoc :)
Moi Drodzy, proszę od tej chwili wypowiadać się na temat czerwonego barszczu.
Mmmm…..Pyszny barszczyk :D Tyle,że u nas jest on bardzo często :)A więc często mam wyżerkę:D He,he:)