Pyzy drożdżowe w różnych regionach Polski mają swoją “własną” nazwę. Jestem ciekawa, jak u Was się o nich mówi?
Ps. Przygotowywałam je w parowarze (10 min). Jedna sztuka zwiększa swoją masę o około 2-3 gramy.
Hej :)
uwielbiam pyzy :) a właściwie to “parowańce” bo tak się u mnie w domku mówiło :) znana jest mi też nazwa “kluchy na łachu” albo po prosty “kluski drożdżowe”;
ciekawe, czy ktoś coś jeszcze doda :)
Pampuchy :)) Najlepsze z sosem pieczarkowym :) Pamiętam, że gdy jeszcze jadłam mięso to zawsze czekałam na nie – babcia przygotowywała je na święta z żeberkami i ogóreczkami kiszonymi, to było moje ulubione danie. Nigdy nie zapomnę tego smaku.
pampuchy, kluski na parze…ja znam jeszcze inny sposób przygotowania..bardzo niezdrowy…smażyć na głębokim tłuszczu jak pączki, a następnie zrobić zagłębienie na środku i włożyć tam dżem i posypać cukrem pudrem.
mmm moje ukochane pampuchy czasem mi mama robi ale jak to mówi nie bedzie mi robila paru sztuk bo wiecej mi sie nie zmieści i się zmarnuja a ja wybredna jestem i na 2 dzien juz nie lubie ;)
jak juz jem to tylko z bita smietną :)) mm !
@Mademoiselle: powyższa pyza nie posiada nadzienia.
Pyzy zakupiłam w sklepie. Sama ich jeszcze nie sporządzałam (ja to pewnie kombinowałabym z mąką razową itp…)
Ale może pozostałe osoby podzielą się z Tobą sprawdzonymi przepisami ?
aha, zapomniałam dopisać.
DZIĘKI! Pierwszy raz jestem tak wdzięczna za Wasze ważenie, to na prawdę mi się przyda :D ostatnio liczyłam sobie sama i wyszło mi, że jedna ma z 200. Jeszcze raz dziękuję i chyba sobie pozwolę któregoś dnia na AŻ 4 (u mnie – pampuchy) z jogobellą (light, żeby trochę odchudzić :P)
bułki na parze, po prostu. moja babcia je zawsze robiła, jak dzieciarnia zjeżdżała się do niej na wieś na wakacje. pod koniec tygodnia, wieczorem i cała gromada co chwila przyłaziła do kuchni, żeby sprawdzić, czy “już” :D
jeej, dzisiaj miałam na nie taką ochotę, a zrobić nijak, bo nie ma drożdży, a sklepy zamknięte.
@Mademoiselle
Ja mam przepis na “kluski na parze” (tak to przynajmniej w mojej książce kucharskiej nazwali)
Kluski na parze
(porcja dla 2-4 osób)
Składniki:
3 szklanki mąki
1 szklanka mleka
5 dag drożdży
5 żółtek
1/2 kostki masła
3 łyżki cukru
sól
Sposób przyrządzania:
Drożdże rozpuścić z cukrem w 1/2 szklanki ciepłego mleka, pozostawić do wyrośnięcia. Mąkę usypać w kopczyk z dołeczkiem, wlać rozczyn. Dodać żółtka i roztopione masło. Zarobi ciasto, pozostawić do wyrośnięcia. Do dużego płaskiego rondla wlać wodę, przykryć gazą, obwiązując brzegi sznurkiem, by nie opadła. Ciasto podzielić, uformować owalne kluski, pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Gotować na parze pod przykryciem ok. 20 minut. Podawać ze słodkimi dodatkami.
tak długo czekałam na to ważenie :) pampuchy rewelacyjnie smakują z musem truskawkowym lub jagodowym – świeże bądź mrożone owoce wymieszać w blenderze z jogurtem czy śmietaną.
YES YES YES!!!…JEST JEST JEST!!!
Na Was zawsze można liczyć!!!
DZIĘKUJĘ :)
No na opakowaniu niby podają wartości ale Wam jakoś bardziej ufam:)
Jeszcze raz dziękuję za policzony…pyszny…trochę kaloryczny(jak by nie było)smak dzieciństwa :D
@anna says: “No na opakowaniu niby podają wartości ale Wam jakoś bardziej ufam:)”
Miło nam, ale przedstawione przez nas wartości nie są absolutne :)
Z czystej ciekawości wykonałam dziś kilka obliczeń z przepisów znajdujących się w internecie i wartości są do siebie zbliżone. Jednak metoda produkcyjna na dużą skalę wykorzystuje odpowiednie metody, które będą jak najkorzystniejsze ekonomicznie, tym samym może to nieznacznie wpłynąć na końcowy efekt liczbowy. Jednak nie ma to większego znaczenia…
U mnie normalnie się mówiło – buły na parze. A z jogurtem nigdy nie jadłam! Zawsze jedynie z sosem grzybowym czy coś w ten deseń. A myślałam, że jedna buła ma ze 230kcal! A tu takie zaskoczenie. Kiedyś je jadłam, ale nie powiem, że szalałam. Ostatni raz miałam ją w ustach bodajże w czerwcu ubiegłego roku?
w sklepach pisze pampuchy, ja na to mowie kluski na parze :) najczesciej jemy uparowane cieplustkie z sosem – jogurt nat, cukier i albo jagody albo truskawki :D albo tylko jogurt nat, cukier i cynamon :) mniam :)
no a jak zostaną to sie na drugi dzien odpieka na patelni i posypuje cukrem pudrem i są ala pączki :D mniam!
Tez poczekam :] a matura sie za bardzo nie przejmuj zdasz napewno – ja prezentacje na polski robiłam dzień przed matura, bo mi sie wcześniej nie chciało i zdałam na 85% na pełnej improwizacji ;)
Parzaki<3 U mojej mamy zawsze jadło się je ze śmietaną i cukrem, a na drugi dzień przekrojone na pół, podsmażone na patelni i z dżemem. Kiedyś lubiłam je jeszcze ciepłe przekrojone na pół i posmarowane nutellą. Pyszności.
U mnie w domu mówiło się na to paruchy, moja babcia takie robiła, gotowała je na parze na garnku przykrytym ściereczką, do tego ciemny sos karmelowy z cukru prażonego i śmietany, nie jadłam ich już wiele lat, ale do tej pory pamiętam ich smak:)
Bardzo mi pomagacie z podawaniem tych regionalnych nazw, ponieważ dzięki temu mogę łatwiej wyfiltrować maile z zapytaniem i odpisać osobom proszącym o powyższe ważenie. Dziękuję :)
a ja nigdy ich nie jadłam… wiedziałam o istnieniu takich bułek na parze, ale nie sądziłam, że są tak popularne – sądząc po ilości komentarzy. muszę kiedyś je zrobić. ;)
kluski na parze, paruszki, paruchy, parowańce, mniam ;)
pytanko do Pani Izabeli. Jak szukać w sklepie tych pyz? Kupiłabym ale nie wiem, które to, jakiej firmy itp.
Niesamowite jak bardzo popularne stało się to ważenie. W ciągu jednego dnia pyzy obejrzano 1500 razy (dla porównania, sielawa z dnia wczorajszego ma do tej chwili 300 wizyt). Spodziewaliśmy się po ilości zapytań (niewiele brakowało do 100 próśb o pyzy), że będzie to popularne ważenie, ale ilość komentarzy i odwiedzin przerosła nasze oczekiwania. Miło, dziekujemy ;)
@Mademoiselle: kupowaliśmy w Piotrze i Pawle. Pyzy są w lodówkach z daniami gotowymi (w naszym PiP do wyboru były 2-3 różne marki, w tym jedna własna PiP – nie pamiętam, na jaką my się zdecydowaliśmy).
Całość ok. 2740 kcal Wychodzi ich dość sporo (u mnie na 4 osoby i zawsze zostaje, ale to tez zależy kto ile je)
2 jajka, 1/2 kostki drożdży (5 dag), 1 łyżka cukru, 1 łyżka oleju, 1/2 l mleka, szczypta soli, 70 dag mąki (może być razowa)
Drożdże zalać ciepłym mlekiem (UWAGA! nie może być za ciepłe bo drożdże się zaparzą i ciasto nie urośnie), dodać cukier i pozostałe składniki, zagnieść ciasto. Zostawić do wyrośnięcia. Formować kulki, odłożyć jeszcze na chwilkę do wyrośnięcia. Parować 10 minut.( najlepiej pierwsze sprawdzić czy po 10 minutach ciasto w środku nie jest surowe i ewentualnie wydłużyć czas parowania).
U mnie dla dzieci czasami robi się inne kształty, np. warkoczyki (bo dzieciom się to podoba :))
Podajemy zazwyczaj ze zmiksowanymi owocami, jogurtem, cukrem i śmietaną, sosem grzybowym, dzieciaki z roztopioną czekoladą czy dżemem. Kto co lubi i preferuje :)
@ Karolcia: w takim razie na osobę powinno wychodzić około 6 powyższych pampuchów, jeśli kaloryczność jest podobna. Wychodzi tyle czy (oby nie) jeszcz mniej?
@bita śmietanka ja osobiście takich kupionych nie lubię, dla mnie są sztuczne i za bardzo czuć w nich mąkę. Z tego co wiem to moi znajomi jak kupią gotowe to podgrzewają je w mikrofalówce. Ja zresztą tak samo robię z tymi własnej roboty, jak zostaną i później ktoś ma na nie ochotę to po prostu do mikrofalówki na chwileczkę.
@emma powiem Ci szczerze że nigdy nie liczyłam dokładnie ile wyszło, bo u mnie to czeka na nie kolejka i te co się zrobią to natychmiast znikają he he… :) Myśle że ok 20 to na pewno wychodzi ( wiadomo zależy od tego kto jakiej wielkości kulki uformuje). Ale moim zdaniem to te robione samodzielnie są bardziej zbite i szybciej się nimi najada więc automatycznie zje się mniej niż tych sklepowych, a co za tym idzie bilans kaloryczny będzie inny (ja po 2 tych zrobionych przez kilka godzin nie jestem w stanie nic wziąć do ust. Ostatni właśnie myślałam żeby ten przepis trochę zmodyfikować i dać 50dag maki np. razowej, a reszta zmielone otręby, zamiast drożdży w kostce to te sypkie i nie dodawać oleju bo w sadzanie to nie wiem po co on tam ma być…
@ Karolcia: ale te 2, którymi jesteś najedzona, to nie 1/4 z przepisu, prawda? :P
hmm, w takim razie może spróbuję, ale zrobię z połowy, bo u mnie w domu raczej są niejdadki i gdyby wyszło takich pyz 10, to po 2-3 z jogurtem by nam starczyły :) dzięki!
ja właśnie przygotowałam ciasto po swojemu ;-) teraz rośnie. pełna improwizacja! mąka żytnia, pszenna pełnoziarnista, pszenna zwykła… ciekawe czy coś z tego wyjdzie.
Zrobione i już zjedzone :D
ja zrobiłam to (jak już mówiłam) zupełnie po swojemu:
wychodzi ok. 6 sporych sztuk (takich na zdjęciu)
- pół szklanki mąki pszennej
- szklanka mąki żytniej
- pół szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
- pół szklanki ciepłego mleka
- 20g drożdży świeżych
- łyżeczka cukru
- pół łyżeczki soli (nawet można mniej)
- jajko (niewielkie)
- łyżeczka płaska masła
z drożdży, mleka, cukru i łyżki mąki robimy zaczyn, odstawiamy na 10min.
Mąkę przesiewamy (nie zapominajcie o wrzuceniu do mąki pozostałych na sitku otrąb w przypadku mąki razowej/pełnoziarnistej). dodajemy jajko, sól, rozpuszczone masło i roztwór z drożdży. wszystko wyrabiamy (gdy ciasto jest zbyt gliniaste dodać wody, a gdy za rzadkie odrobinę mąki, ale naprawdę niewiele, bo i tak trzeba będzie podsypać ciasto po wyrośnięciu). przykrywamy ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce na ok godzinę (ja nalałam do garnka wrzątku i postawiłam na nim miskę z ciastem przykrytą ścierką – ciasto duużo szybciej rośnie). po tym czasie masę wykładamy na podsypany mąką blat i szybciutko zagniatamy, w razie potrzeby dosypujemy mąkę. formujemy kuleczki, lekko je spłaszczamy. przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 20 min do ponownego wyrośnięcia. gotujemy na parze ok. 8 minut.
mam nadzieję, że komuś się przyda ;-) to mój pierwszy raz z takimi bułeczkami, przepis jest w 100% mój, więc postaram się następnym razem dodać ewentualne ulepszenia. smacznego!
@ haruka: ale te domowe wychodzą dużo bardziej zbite niż kupne ;) ja tych kupnych potrafię zjeść 4 i nie jestem najedzona do syta, a moja znajoma, która je naprawdę dużo na obiad najadła się 3 domowymi, gdzie normalnie nie wiem, czy starczyłoby jej 6 kupnych.
ooo racuchy to u mnie jest wersja(wg mojej mamy) drożdzowych kulek smażonych jak pączki ;) Tyle tych nazw że nie sposób sie połapac o co sie rozchodzi ;D
a ja kupiłam je dzisiaj i zważyłam (na szczęście mam w domu wagę kuchenna:)) i okazało się że jedna pyza waży coś około 80 gram :o. Aż się zdziwiłam bo wielkość jest taka jak na tym zdjęciu.
Pyzy, pyzy! Jedyna poprawna nazwa! :)
Moje największe zaskoczenie było w Warszawie, gdzie na pyzy mówiono ‘kluski na parze’ albo ‘kluski śląskie’ a pyzami nazywano kluski z mięsem.
para to WODA wiec nie ma kalorii!! jak gotujesz cos w wodzie lub robisz na parze to ZAWSZE przyjmujesz,że kalorie się nie zmieniają (ew. IG może jak w marchewce np) w konkretnej ilości.
Koleżance powyżej chodzi chyba o to, czy 100g pyzy surowej równa się 100g gotowanej (tzn. czy gotowana pochłania jakąś wartą odnotowania ilość wody, włączając ją w swoją masę)?
@misia: “jak się gotuje na parze,to ona nie zmienia gramatury ?” w pierwszym wystawionym komentarzu do pyzy napisałam: “Przygotowywałam je w parowarze (10 min). Jedna sztuka zwiększa swoją masę o około 2-3 gramy.” Jeżeli różnica pomiędzy surową pyzą, a ugotowaną na parze posiada tak niewielką różnicę wagową, to proszę nie zaprzątać sobie głowy obliczeniami dla 100 g ugotowanego produktu :)
Marta – i wygrałaś z nimi? Toż to istne kaleczenie dobrego imienia pyzy!
Chciałbym jeszcze dodać, że pierwsze zdjęcie z dłonią, w roli drugoplanowej, nie jest naznaczone podpisem.
Ja właśnie skosztowałem 3, ale czuję niedosyt i idę sobie dostarczyć 70kcal poprzez czekoladę z 70% zawartością kakao i 30kcal w miśkach Haribo. A co, raz się żyje!
Uwielbiam! Sto razy bardziej wolę wersję obiadową z pyzami niż pyrami :)
Polecam szczególnie Pyzy Babci Zosi wielkopolskiej firmy Limaro, po długim researchu uznaję, że są najlepsze, bo smakują rzeczywiście jak prawdziwe babcine pyzy :) Pyszne i naturalne!
Nie dociera też do mnie, jak ktokolwiek mógł pomylić pyzy z KLUSKAMI Z MIĘSEM :D Przecież to zupełnie inna bajka!
Marta, jestem z Tobą w Twojej krucjacie na rzecz prawidłowego nazewnictwa :)
Ach mam wielką ochotę na parowańce, zazwyczaj zjadałam 4 z serkiem Danio lub masłem i cukrem. Biorąc pod uwagę pierwszą wersję i Danio light, byłoby ok. 600kcal, nie jest tak źle :D
Pyzy drożdżowe w różnych regionach Polski mają swoją “własną” nazwę. Jestem ciekawa, jak u Was się o nich mówi?
Ps. Przygotowywałam je w parowarze (10 min). Jedna sztuka zwiększa swoją masę o około 2-3 gramy.
papuchy , bułki na parze
Hej :)
uwielbiam pyzy :) a właściwie to “parowańce” bo tak się u mnie w domku mówiło :) znana jest mi też nazwa “kluchy na łachu” albo po prosty “kluski drożdżowe”;
ciekawe, czy ktoś coś jeszcze doda :)
Pampuchy :)) Najlepsze z sosem pieczarkowym :) Pamiętam, że gdy jeszcze jadłam mięso to zawsze czekałam na nie – babcia przygotowywała je na święta z żeberkami i ogóreczkami kiszonymi, to było moje ulubione danie. Nigdy nie zapomnę tego smaku.
Kluski na parze, mmmm <3
u mnie mówi się na nie buchty ;-) najczęściej robimy z owocowym nadzieniem – śliwką, jagodami, czy truskawkami, polane jogurtem naturalnym.
Ja sobie tego w innej postaci niż na słodko nie wyobrażam :P
mmm… przysmak dziecinstwa
ojejku! <3 Wspaniała wiadomość :] Myślałam, że ma co najmniej 250 kcal :D:D
Tak jak powiedziała Ania – buchty :) Z reguły podawane z roztopionym masłem
parowańce!
pampuchy, kluski na parze…ja znam jeszcze inny sposób przygotowania..bardzo niezdrowy…smażyć na głębokim tłuszczu jak pączki, a następnie zrobić zagłębienie na środku i włożyć tam dżem i posypać cukrem pudrem.
jaka miła niespodzianka :) Pani Izabelo, to jest pyza z nadzieniem? Ciekawe ile ma taka z jakimś słodkim wypełnieniem :) Bo takie są najlepsze.
aha, i jeszcze jedno pytanie. Może pani podać przepis ? :>
mmm moje ukochane pampuchy czasem mi mama robi ale jak to mówi nie bedzie mi robila paru sztuk bo wiecej mi sie nie zmieści i się zmarnuja a ja wybredna jestem i na 2 dzien juz nie lubie ;)
jak juz jem to tylko z bita smietną :)) mm !
u mnie się mówiło “pączki na parze” :D niedawno jadłam, a w dzieciństwie się nimi objadałam, mmm… i tylko z truskawkowym jogurtem <3
chyba wolałam nie wiedzieć ile mają kcal :p
fajnie ;) dzięki!
U mnie się mówi ‘parzaki’ :D
@Mademoiselle: powyższa pyza nie posiada nadzienia.
Pyzy zakupiłam w sklepie. Sama ich jeszcze nie sporządzałam (ja to pewnie kombinowałabym z mąką razową itp…)
Ale może pozostałe osoby podzielą się z Tobą sprawdzonymi przepisami ?
oszz kurcze! a ja nigdy nie jadlam! musze sie za tym rozejrzec:) czekam na jakis piękny-prosty-zdrowy przepis:)
Cieszę się, że zważyliście moją propozycję :) uwielbiam pyzy, ale jak widać są strasznie kaloryczne :(
Dziekuje za zwazenie (pyzy) !!! :)
Uwielbiam je! Ja mam piękny-prosty-zdrowy przepis ale dodam dopiero jutro po maturze, musicie zaczekać jeśli ktoś chętny ;)
ja jak takie jadałam (tylko z jogurtem owocowym! :D) to co najmniej 3-4 :P
a to chyba za dużo pieczywa jak na jedno posiedzenie, prawda? :P
aha, zapomniałam dopisać.
DZIĘKI! Pierwszy raz jestem tak wdzięczna za Wasze ważenie, to na prawdę mi się przyda :D ostatnio liczyłam sobie sama i wyszło mi, że jedna ma z 200. Jeszcze raz dziękuję i chyba sobie pozwolę któregoś dnia na AŻ 4 (u mnie – pampuchy) z jogobellą (light, żeby trochę odchudzić :P)
piękna ;) kształty jak ze sklepu!
dziękuję za zważenie.
knedliczki. u mnie najczęściej jada się ze śliwkami w środku, polane śmietaną i cukrem. ;)
bułki na parze, po prostu. moja babcia je zawsze robiła, jak dzieciarnia zjeżdżała się do niej na wieś na wakacje. pod koniec tygodnia, wieczorem i cała gromada co chwila przyłaziła do kuchni, żeby sprawdzić, czy “już” :D
jeej, dzisiaj miałam na nie taką ochotę, a zrobić nijak, bo nie ma drożdży, a sklepy zamknięte.
@Magda: wobec tego ja też czekam na piękny-prosty-zdrowy przepis :)
u mnie są to kluski na parze.. :)
@Mademoiselle
Ja mam przepis na “kluski na parze” (tak to przynajmniej w mojej książce kucharskiej nazwali)
Kluski na parze
(porcja dla 2-4 osób)
Składniki:
3 szklanki mąki
1 szklanka mleka
5 dag drożdży
5 żółtek
1/2 kostki masła
3 łyżki cukru
sól
Sposób przyrządzania:
Drożdże rozpuścić z cukrem w 1/2 szklanki ciepłego mleka, pozostawić do wyrośnięcia. Mąkę usypać w kopczyk z dołeczkiem, wlać rozczyn. Dodać żółtka i roztopione masło. Zarobi ciasto, pozostawić do wyrośnięcia. Do dużego płaskiego rondla wlać wodę, przykryć gazą, obwiązując brzegi sznurkiem, by nie opadła. Ciasto podzielić, uformować owalne kluski, pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Gotować na parze pod przykryciem ok. 20 minut. Podawać ze słodkimi dodatkami.
Nie próbowałam, więc nie wiem czy smaczne :)
Tego przepisu raczej zdrowym nazwać nie można ;))
@Martin
ale za to można nazwać wysokokalorycznym, około 3300kcal całość
tak długo czekałam na to ważenie :) pampuchy rewelacyjnie smakują z musem truskawkowym lub jagodowym – świeże bądź mrożone owoce wymieszać w blenderze z jogurtem czy śmietaną.
ojj kluski parowe… pychotka ;D
Smak dziecinstwa! Zawsze z jogurtem albo dzemem … ;]]
i zawsze robota babci:)
YES YES YES!!!…JEST JEST JEST!!!
Na Was zawsze można liczyć!!!
DZIĘKUJĘ :)
No na opakowaniu niby podają wartości ale Wam jakoś bardziej ufam:)
Jeszcze raz dziękuję za policzony…pyszny…trochę kaloryczny(jak by nie było)smak dzieciństwa :D
@anna says: “No na opakowaniu niby podają wartości ale Wam jakoś bardziej ufam:)”
Miło nam, ale przedstawione przez nas wartości nie są absolutne :)
Z czystej ciekawości wykonałam dziś kilka obliczeń z przepisów znajdujących się w internecie i wartości są do siebie zbliżone. Jednak metoda produkcyjna na dużą skalę wykorzystuje odpowiednie metody, które będą jak najkorzystniejsze ekonomicznie, tym samym może to nieznacznie wpłynąć na końcowy efekt liczbowy. Jednak nie ma to większego znaczenia…
u mnie to się nazywa “pampuchy” :D mniam, uwielbiam to, np. ze śliwkami. pyyyycha
o idealnie! akurat niedawno jadłam i się zastawiałam ile może mieć :> dziękuję :)
U mnie normalnie się mówiło – buły na parze. A z jogurtem nigdy nie jadłam! Zawsze jedynie z sosem grzybowym czy coś w ten deseń. A myślałam, że jedna buła ma ze 230kcal! A tu takie zaskoczenie. Kiedyś je jadłam, ale nie powiem, że szalałam. Ostatni raz miałam ją w ustach bodajże w czerwcu ubiegłego roku?
Czy ktokolwiek próbował je zrobić z mąki razowej? :)
aaaaa parowańce! jejku :D dziękuję za zważenie, jesteście wielcy:)
@Magda czekam z niecierpliwością na ten zdrowy przepis! ps. powodzenia na maturze!:)
czekalam na to ważenie :d dzieki !!!
w sklepach pisze pampuchy, ja na to mowie kluski na parze :) najczesciej jemy uparowane cieplustkie z sosem – jogurt nat, cukier i albo jagody albo truskawki :D albo tylko jogurt nat, cukier i cynamon :) mniam :)
no a jak zostaną to sie na drugi dzien odpieka na patelni i posypuje cukrem pudrem i są ala pączki :D mniam!
Tez poczekam :] a matura sie za bardzo nie przejmuj zdasz napewno – ja prezentacje na polski robiłam dzień przed matura, bo mi sie wcześniej nie chciało i zdałam na 85% na pełnej improwizacji ;)
jejku, super, że zważyliście ten produkt. u mnie to po prostu: kluski na parze.
Parzaki<3 U mojej mamy zawsze jadło się je ze śmietaną i cukrem, a na drugi dzień przekrojone na pół, podsmażone na patelni i z dżemem. Kiedyś lubiłam je jeszcze ciepłe przekrojone na pół i posmarowane nutellą. Pyszności.
dziewczyny.. a te sklepowe kluski na parze to w sztuce mają tez 112 kcal? bo widziałam w sklepadch takie pakowane po 6 sztuk..
U mnie w domu mówiło się na to paruchy, moja babcia takie robiła, gotowała je na parze na garnku przykrytym ściereczką, do tego ciemny sos karmelowy z cukru prażonego i śmietany, nie jadłam ich już wiele lat, ale do tej pory pamiętam ich smak:)
z tego co zrozumiałam z dyskusji Pań na górze, to właśnie są sklepowe kluseczki :)
U mnie mówi się na nie bułki na parze i zazwyczaj na słodko z jagodowym sosem/ truskawkowym sosem.. Np. jogurt naturalny lub śmietana i owoce : )
PYZY :D Poznań :P swoją drogą nie podejrzewałam, że 1 pyza ma aż tak dużo kcal :/
Pampuchy mniam, jak dawno nie jadłam. Najbardziej lubię polane zmiksowanymi truskawkami :)
O właśnie teraz mi sie przypomniało ze moja babcia tez na to mówi paruchy :) najlepsze są ze sliwkami :D
PAMPUCHY :p
PARUCHY :D mm … dzieciństwo :)
Bardzo mi pomagacie z podawaniem tych regionalnych nazw, ponieważ dzięki temu mogę łatwiej wyfiltrować maile z zapytaniem i odpisać osobom proszącym o powyższe ważenie. Dziękuję :)
a ja nigdy ich nie jadłam… wiedziałam o istnieniu takich bułek na parze, ale nie sądziłam, że są tak popularne – sądząc po ilości komentarzy. muszę kiedyś je zrobić. ;)
agnieszko zrób koniecznie bo naprawdę warto. Później wrzucę swój przepis.
kluski na parze, paruszki, paruchy, parowańce, mniam ;)
pytanko do Pani Izabeli. Jak szukać w sklepie tych pyz? Kupiłabym ale nie wiem, które to, jakiej firmy itp.
Niesamowite jak bardzo popularne stało się to ważenie. W ciągu jednego dnia pyzy obejrzano 1500 razy (dla porównania, sielawa z dnia wczorajszego ma do tej chwili 300 wizyt). Spodziewaliśmy się po ilości zapytań (niewiele brakowało do 100 próśb o pyzy), że będzie to popularne ważenie, ale ilość komentarzy i odwiedzin przerosła nasze oczekiwania. Miło, dziekujemy ;)
@Mademoiselle: kupowaliśmy w Piotrze i Pawle. Pyzy są w lodówkach z daniami gotowymi (w naszym PiP do wyboru były 2-3 różne marki, w tym jedna własna PiP – nie pamiętam, na jaką my się zdecydowaliśmy).
a ja nigdy nie próbowałam, ale widzę, że muszę ich skosztować.
ja kupiłam w Lidlu, na 10 minut do parowara i z jogurtem owocowym jogobella. Pycha, wsunęłam 3, ale małe, które wagowo dorównywały jednej ze zdjęcia.
Jezu co to jest? pierwszy raz takie cos na oczy widze>.. i wy to na parze podgrzewacie??? dobre to to ??
pyszne <3
ja zjadłabym 3, a nawet 4, ale takie ze zdjęcia, nie mniejsze :P
A oto mój przepis na PAMPUCHY
Całość ok. 2740 kcal Wychodzi ich dość sporo (u mnie na 4 osoby i zawsze zostaje, ale to tez zależy kto ile je)
2 jajka, 1/2 kostki drożdży (5 dag), 1 łyżka cukru, 1 łyżka oleju, 1/2 l mleka, szczypta soli, 70 dag mąki (może być razowa)
Drożdże zalać ciepłym mlekiem (UWAGA! nie może być za ciepłe bo drożdże się zaparzą i ciasto nie urośnie), dodać cukier i pozostałe składniki, zagnieść ciasto. Zostawić do wyrośnięcia. Formować kulki, odłożyć jeszcze na chwilkę do wyrośnięcia. Parować 10 minut.( najlepiej pierwsze sprawdzić czy po 10 minutach ciasto w środku nie jest surowe i ewentualnie wydłużyć czas parowania).
U mnie dla dzieci czasami robi się inne kształty, np. warkoczyki (bo dzieciom się to podoba :))
Podajemy zazwyczaj ze zmiksowanymi owocami, jogurtem, cukrem i śmietaną, sosem grzybowym, dzieciaki z roztopioną czekoladą czy dżemem. Kto co lubi i preferuje :)
@bita smietanka serio nigdy ich nie jadlas? :D sprobuj, najlepsze sa zanim zdarza ostygnac :D
@ Karolcia: w takim razie na osobę powinno wychodzić około 6 powyższych pampuchów, jeśli kaloryczność jest podobna. Wychodzi tyle czy (oby nie) jeszcz mniej?
@bita śmietanka ja osobiście takich kupionych nie lubię, dla mnie są sztuczne i za bardzo czuć w nich mąkę. Z tego co wiem to moi znajomi jak kupią gotowe to podgrzewają je w mikrofalówce. Ja zresztą tak samo robię z tymi własnej roboty, jak zostaną i później ktoś ma na nie ochotę to po prostu do mikrofalówki na chwileczkę.
@emma powiem Ci szczerze że nigdy nie liczyłam dokładnie ile wyszło, bo u mnie to czeka na nie kolejka i te co się zrobią to natychmiast znikają he he… :) Myśle że ok 20 to na pewno wychodzi ( wiadomo zależy od tego kto jakiej wielkości kulki uformuje). Ale moim zdaniem to te robione samodzielnie są bardziej zbite i szybciej się nimi najada więc automatycznie zje się mniej niż tych sklepowych, a co za tym idzie bilans kaloryczny będzie inny (ja po 2 tych zrobionych przez kilka godzin nie jestem w stanie nic wziąć do ust. Ostatni właśnie myślałam żeby ten przepis trochę zmodyfikować i dać 50dag maki np. razowej, a reszta zmielone otręby, zamiast drożdży w kostce to te sypkie i nie dodawać oleju bo w sadzanie to nie wiem po co on tam ma być…
Mniam, a ja je uwielbiam z samym masełkiem ;D.
A jadłam 3-4 razy w życiu. Pyszne w smaku i raczej sycące ^^
Ale na słodko nie przepadam.
@ Karolcia: ale te 2, którymi jesteś najedzona, to nie 1/4 z przepisu, prawda? :P
hmm, w takim razie może spróbuję, ale zrobię z połowy, bo u mnie w domu raczej są niejdadki i gdyby wyszło takich pyz 10, to po 2-3 z jogurtem by nam starczyły :) dzięki!
Nie no coś Ty :D
A ja te pampuchy zawsze tak zgniatam, aż się robią takie małe i zbite, maczam w sosie dopiero wtedy zjadam…pycha!
U mnie tez pampuchy. Polewam je zawsze gestym budyniem waniliowym i na wierch konfitura wisniowa, pychotka:) Myslalam,ze ma wiecej kalorii.
Widze, ze ten produkt taka sama furore wywolal jak paczki:)
no i doczekałam się… właśnie się robią ;)
ja właśnie przygotowałam ciasto po swojemu ;-) teraz rośnie. pełna improwizacja! mąka żytnia, pszenna pełnoziarnista, pszenna zwykła… ciekawe czy coś z tego wyjdzie.
@goaway, @Ania1105: Dajcie znać jak wyszły i jeśli uznacie, że były smaczne wrzućcie przepisy
Zrobione i już zjedzone :D
ja zrobiłam to (jak już mówiłam) zupełnie po swojemu:
wychodzi ok. 6 sporych sztuk (takich na zdjęciu)
- pół szklanki mąki pszennej
- szklanka mąki żytniej
- pół szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
- pół szklanki ciepłego mleka
- 20g drożdży świeżych
- łyżeczka cukru
- pół łyżeczki soli (nawet można mniej)
- jajko (niewielkie)
- łyżeczka płaska masła
z drożdży, mleka, cukru i łyżki mąki robimy zaczyn, odstawiamy na 10min.
Mąkę przesiewamy (nie zapominajcie o wrzuceniu do mąki pozostałych na sitku otrąb w przypadku mąki razowej/pełnoziarnistej). dodajemy jajko, sól, rozpuszczone masło i roztwór z drożdży. wszystko wyrabiamy (gdy ciasto jest zbyt gliniaste dodać wody, a gdy za rzadkie odrobinę mąki, ale naprawdę niewiele, bo i tak trzeba będzie podsypać ciasto po wyrośnięciu). przykrywamy ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce na ok godzinę (ja nalałam do garnka wrzątku i postawiłam na nim miskę z ciastem przykrytą ścierką – ciasto duużo szybciej rośnie). po tym czasie masę wykładamy na podsypany mąką blat i szybciutko zagniatamy, w razie potrzeby dosypujemy mąkę. formujemy kuleczki, lekko je spłaszczamy. przykrywamy ściereczką i zostawiamy na 20 min do ponownego wyrośnięcia. gotujemy na parze ok. 8 minut.
mam nadzieję, że komuś się przyda ;-) to mój pierwszy raz z takimi bułeczkami, przepis jest w 100% mój, więc postaram się następnym razem dodać ewentualne ulepszenia. smacznego!
z dwoch szklanek mąki tylko 6? :(
ale to zdrowa mąka w większości. możesz zrobić więcej, ale będą malutkie. a tu masz sześć naprawdę sycących buł. po dwóch będziesz miała dość.
rozumiem, rozumiem :D z dwoch szklanek maki robie 15 paczkow, dlatego 6 buleczek mnie przygnębiło ;)
@Ania1105 nie każdy ma dość po 2 ;) one są naprawdę pyszne na ciepło i niewiadomo kiedy znikają ;)
@ haruka: ale te domowe wychodzą dużo bardziej zbite niż kupne ;) ja tych kupnych potrafię zjeść 4 i nie jestem najedzona do syta, a moja znajoma, która je naprawdę dużo na obiad najadła się 3 domowymi, gdzie normalnie nie wiem, czy starczyłoby jej 6 kupnych.
Hmm a robilyscie wg tego przepisu Ani czy Karolci? Bo przez to wazenie narobilam sobie smaku i w sumie w sobotę mogłabym je zrobić ;)
moje wychodzą dość zbite takie. w każdym razie sycą na długo. pączków może i wychodzi aż tyle, bo przecież ona inaczej rosną itp.
zrobiłam wczoraj pyzy z mąką pełnoziarnistą, wyszły pyszne i na pewno dużo lepsze niż te gotowe ze sklepu :)
http://makaronirodzynka.blogspot.com/2011/05/kluski-na-parze-smak-z-dziecinstwa.html
racuchy :)
ooo racuchy to u mnie jest wersja(wg mojej mamy) drożdzowych kulek smażonych jak pączki ;) Tyle tych nazw że nie sposób sie połapac o co sie rozchodzi ;D
a ja kupiłam je dzisiaj i zważyłam (na szczęście mam w domu wagę kuchenna:)) i okazało się że jedna pyza waży coś około 80 gram :o. Aż się zdziwiłam bo wielkość jest taka jak na tym zdjęciu.
ta jest widocznie bardzo ‘napompowana’ ;-)
moje wyszły pyszne :D
mój przepis obecnie leży gdzieś w szufladzie, ale jest raczej ‘tradycyjny’ – nie robiłam jeszcze modyfikacji z mąką razową, itd.
Pyzy, pyzy! Jedyna poprawna nazwa! :)
Moje największe zaskoczenie było w Warszawie, gdzie na pyzy mówiono ‘kluski na parze’ albo ‘kluski śląskie’ a pyzami nazywano kluski z mięsem.
W krakowie mówi się na nie “pampuchy” albo “bułki na parze”, z innymi nazwami się nie spotkałam szczerze mówiąc. ;) pozdrawiam!
Przepyszne są ! Pamiętam jak dziadek mi je robił na parze. Jadłam je do obiadu zamiast ziemniaków. ;)
U nas to pępuchy.
Na Słowacji zjada się je zawsze do obiadu,zamiast ziemniaków.
Ja to zwę “pampuchy”.
Kluski śląskie – to te ziemniaczane, lekko płaskie z dziurką
Pyzy – to takie kulki (również ziemniaczane) np. z mięsem
“kluski na parze”! :))
Uwielbiam. Szczególnie z nadzieniem różanym. Aczkolwiek dopiero niedawno spróbowałam przyrządzonych na parze bo zazwyczaj je piekę.
U mojej babci, w górach mówiono na to “parowce”, a nie tam jakieś “pyzy”. Pyzy to te duże kule z mięsem. ;P
a po zagotowaniu ile one ważą i ile mają kcal ,węglowodanów,tłuszczów itd. ?
proszę o szybką odpowiedź.
Woda nie ma kcal, w związku z tym wartości dla pyzy pozostaną takie same.
ale jeżeli pyza będzie gotowana na parze,to nie zrobi się lżejsza bądź cięższa? i czy to nie zmieni wartości odżywczej ?
para to WODA wiec nie ma kalorii!! jak gotujesz cos w wodzie lub robisz na parze to ZAWSZE przyjmujesz,że kalorie się nie zmieniają (ew. IG może jak w marchewce np) w konkretnej ilości.
no dobrze,ale jak się gotuje na parze,to ona nie zmienia gramatury ?
Koleżance powyżej chodzi chyba o to, czy 100g pyzy surowej równa się 100g gotowanej (tzn. czy gotowana pochłania jakąś wartą odnotowania ilość wody, włączając ją w swoją masę)?
zmienia masę na pewno, ale kalorii nie. Po prostu 100g urotowanej będzie twochę mniejszą pyzą niż 100g surowej/
@misia: “jak się gotuje na parze,to ona nie zmienia gramatury ?” w pierwszym wystawionym komentarzu do pyzy napisałam: “Przygotowywałam je w parowarze (10 min). Jedna sztuka zwiększa swoją masę o około 2-3 gramy.” Jeżeli różnica pomiędzy surową pyzą, a ugotowaną na parze posiada tak niewielką różnicę wagową, to proszę nie zaprzątać sobie głowy obliczeniami dla 100 g ugotowanego produktu :)
Pyzy pyzy pyzy!
Moje największe spory z Warszawiakami dotyczyły tego, że dla nich PYZY do kluchy z mięsem… Incredible.
Marta – i wygrałaś z nimi? Toż to istne kaleczenie dobrego imienia pyzy!
Chciałbym jeszcze dodać, że pierwsze zdjęcie z dłonią, w roli drugoplanowej, nie jest naznaczone podpisem.
Ja właśnie skosztowałem 3, ale czuję niedosyt i idę sobie dostarczyć 70kcal poprzez czekoladę z 70% zawartością kakao i 30kcal w miśkach Haribo. A co, raz się żyje!
Uwielbiam! Sto razy bardziej wolę wersję obiadową z pyzami niż pyrami :)
Polecam szczególnie Pyzy Babci Zosi wielkopolskiej firmy Limaro, po długim researchu uznaję, że są najlepsze, bo smakują rzeczywiście jak prawdziwe babcine pyzy :) Pyszne i naturalne!
Nie dociera też do mnie, jak ktokolwiek mógł pomylić pyzy z KLUSKAMI Z MIĘSEM :D Przecież to zupełnie inna bajka!
Marta, jestem z Tobą w Twojej krucjacie na rzecz prawidłowego nazewnictwa :)
Ach mam wielką ochotę na parowańce, zazwyczaj zjadałam 4 z serkiem Danio lub masłem i cukrem. Biorąc pod uwagę pierwszą wersję i Danio light, byłoby ok. 600kcal, nie jest tak źle :D
najlepsze sa z sosem grzybowym!!!