Łyżka oleju rzepakowego waży 10g.
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 łyżce
| w 100g | w 1 łyżce (10g) | |
|---|---|---|
| Energia | 884kcal | 88kcal |
| Białko | 0g | 0g |
| Tłuszcz | 100g | 10g |
| Węglowodany | 0g | 0g |
| Błonnik | 0g | 0g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







ile gram oleju mieści się w szklance?
Ja mam takie pytanie: jeżeli za pomocą pędzelka posmarujemy patelnie olejem, to ile gram oleju mniej wiecej zużywamy? Bardzo prosze o odpowiedz! :)
Ankaro, proponuję sprawdzić to własnoręcznie, zaczynając od najmniejszych porcyjek :]
hmm… dobrze mi się kojarzy, że olej rzepakowy ma taki swój specyficzny zapach ?:)
Dla dociekliwych powiem że olej rzepakowy… nasz rodzimy rzepakowy jest zdrowszy nawet od “zalecanej” oliwy z oliwek. A że jest Nasz to i dużo tańszy. Polecam do sałatek! :D
@Łukasz: to prawda. Ostatnio IŻŻ w Warszawie zbadał nasz kujawski z 1 tłoczenia i stwierdził:
że ma ponad dwa razy mniej nasyconych kwasów tłuszczowych, które podwyższają poziom cholesterolu we krwi i sprzyjają chorobom układu krążenia. Co ważne, zawiera tylko 4% groźnego kwasu palmitynowego, sprzyjającego zlepianiu się się płytek krwi i powstawaniu skrzepów, mogących być przyczyną udaru.
Po trzecie , ma 11 razy więcej kwasów omega-3 chroniących serce, poprawiających odporność i pracę mózgu.
Po czwarte, rzepakowy dostarczy także trzy razy więcej witaminy E, skutecznego wymiatacza wolnych rodników, zabezpieczając cię przed chorobami serca i dając szansę na dłuższe życie.
Jeden warunek: kupować olej rzepakowy tłoczony na zimno, tzw. bezerukowy, odporny na utlenianie, bezwonny i o neutralnym smaku. Nadaje się do smażenia, pieczenia i sałatek.
Zawartość kwasów tłuszczowych:
rzepakowy / z oliwek
JKT 61% / 75%
WKT omega-3 11% / 1%
WKT omega-6 21% / 9%
NKT 7% / 15%
JKT-jednonasycone kwasy tłuszczowe
WKT-wielonasycone kwasy tłuszczowe
NKT-nasycone kwasy tłuszczowe
a do sałatek to ja jednak wolę olej z pestek winogron niż rzepakowy. Jest delikatniejszy i nie ma tego specyficznego olejowego zapachu. Polecam : )
a ja powtórzę pytanie Zoraidy -ile gram oleju = szklanka? :)
To napełnij sobie szklankę łyżka po łyżce i policz ile C wyjdzie łyżek, pomnóż przez 10 i masz wynik(odpowiedź na dręczące Cię pytanie) ;-)
Pani Izo, czy tłuszcze roślinne są gorzej przyswajalne niż tłuszcze zwierzęce? A jeśli tak, to czy wartości energetyczne produktów pochodzenia roślinnego (i nie tylko) uwzględniają mniejsze wchłanianie z przewodu pokarmowego, a podana ilość kcal jest “wartością użytkową ;)” czy “wartością całkowitą”? Bo przecież nie trawimy spożywanych pokarmów w stu procentach… więc te nieprzyswojone resztki, w skali uśrednionej oczywiście, znajdują się w tabelach kalorycznych czy już ich tam nie ma?
Co prawda pytanie nie do mnie ale częściowo mogę odpowiedzieć, otóż:
Nie istnieją tabele kaloryczne (a przynajmniej ja się z takimi nie spotkałem) które uwzględniały by tylko kalorie wchłaniane przez nasz organizm. Jest to spowodowane tym że ilość przetworzonych przez nasz organizm związków jest wartością osobniczą, indywidualna dla każdej osoby, zależną np od długości jelita cienkiego. Oczywiście przyjmujemy że każdy organizm dąży do przyswojenia jak największej ilości pokarmu, co za tym idzie w liczeniu kalorii powinniśmy brać pod uwagę 100% kcal podawanych w tabelach kalorycznych. Jeśli byśmy mieli wliczać do bilansu kaloryczność za przeproszeniem “stolca” to musieli byśmy również brać pod uwagę np ilość sosu który pozostaje na talerzy czy kawałki jedzenia pozostałe na widelcu. A w skrajnych przypadkach można by się pokusić o obliczanie kaloryczności pokarmów które wypłukujemy czyszcząc zęby po jedzeniu. Oczywiście mijało by się to z celem.
Pozdrawiam
Łukasz
Dziękuję za odpowiedź, ale mi nie chodzi o resztki na talerzu ;) i zaburzenia wchłaniania. Interesuje mnie bardziej coś innego… Załóżmy, że owoc jakiśtam ma x kcal i można uzyskać z niego x energii, ale wtedy, gdy zostanie cały przekształcony w energię. Ale wiemy, że w naszym przewodzie pokarmowym np. błonnik nie wchłania się. Ale taki błonnik, wyobrażam sobie, może być źródłem energii… w innych okolicznościach. Więc dla człowieka część owocu jakiegoś tam jest nieprzyswajalna. Czy wartości kaloryczne produktów spożywczych, nie tylko na ilewazy, ale w ogóle, uwzględniają całkowitą wartość energetyczną, czy jest to już szacowanie pomniejszone o to, co i tak nie zostanie zużyte? Pytam o to raczej z ciekawości, jak dokonuje się oceny kaloryczności produktów, a nie po to, żeby z kalkulatorem “mierzyć” kanapkę z przeźroczystym plasterkiem ogórka hi hi :) Pytanie ma bardziej charakter naukowy (ale duże słowo) niż dietetyczny.