Garść prażonych pistacji bez soli waży 40 g. Pistacje bez łupinek ważą 20 g.
Producent: wonderfulpistachios.com
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 garści
| w 100g | w 1 garści (20g) | |
|---|---|---|
| Energia | 571kcal | 114kcal |
| Białko | 21.3g | 4.3g |
| Tłuszcz | 46g | 9.2g |
| Węglowodany | 27.7g | 5.5g |
| Błonnik | 6.1g | 1.2g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







Wybierając pistacje, proponuję zwracać uwagę na to, czy zawierają w składzie sól. Dla dbających o zdrowie powyższy wariant będzie dużo korzystniejszy – i według mnie smaczniejszy :)
Pistacji raczej nikt w … garsciach, tudziez w lyzkach, nie jada ;)
1 pistacja = 5kcal – mysle, ze taka informacja bylaby o wiele lepsza ;)
zgadzam się, o wiele łatwiej liczyć;)
a ja sobie nie wyobrażam wybierania i kolejno odliczania każdej pistacji. nie dajmy się zwariować ;)
@d: zdecydowanie się zgadzam i popieram.
ja tam wole liczyc dokladnie niz tak szacowac :D inaczej licze z zapasem :/ (np ze wzielam za duza garsc i juz nie 114 tylko ze 180…)
a wiec ja sie troszke nie zgodze poniewaz ze 100g pistacji 50g to lupinki, ktore nie dostarczaja kalorii. tak wiec uwzglednilabym jednak straty talerzowe :)
jejkus przepraszam – dopiero doczytalam ;) jest ok :)
prosze o usuniecie komentarza :)
@ gosia: podejrzewam, że Izabela i Maciej nie mają na tyle czasu, by usuwać każdy komentarz, w którym wystąpił mały błąd, w dodatku po chwili poprawiony przez jego autora. ;)
@ haruka: a po co w ogóle liczyć? Nie lepiej wiedzieć orientalnie, że garść pistacji w łupinkach to trochę ponad 100 kcal? Nie dajcie się wpędzić w chorobę.. nie polecam, właśnie z niej wyszłam. ;)
“a ja sobie nie wyobrażam wybierania i kolejno odliczania każdej pistacji. nie dajmy się zwariować ;)” – nie rozumiem.
Pewnie nie liczysz kalorii na co dzien. Licze kalorie od 13 lat, dzien w dzien :)
Gdybym jadal garsciami … to bym na pewno zle liczyl ;) I nie trzeba pojedynczo, wrzucasz na dlon … 18 pistacji … dodajesz jeszcze 2 … masz 20 … czyli 100kcal, obierasz i wcinasz :)
Psełdo_nimie interesuje w jakim celu tak skrupulatnie liczysz kalorie, ja bym chyba oszalała po miesiącu a co dopiero po 13 latach ! Warto posiadać pewną wiedzę na temat tego co i ile jemy, ale nie popadajmy w paranoję! Czy nad każdym posiłkiem stoisz z kalkulatorem w ręku przez cały ten czas ? Od razu mówię, że nie miała to być złośliwa uwaga, ale zwykła ciekawość
ja wychodzę z zaburzeń odżywiania. od prawie roku dzień w dzień liczę skrupulatnie kalorie. bardzo chcę, ale nie umiem przestać, dlatego z całego serca przestrzegam każdego przed liczeniem i popadaniem w paranoję. ludzie, nie dajcie się zwariować. po miesiącu będziecie się bać, że jeden orzech więcej was zabije – tak, jak jest u mnie.
Zgadzam się z Anią ;)
Ja obecnie wychodzę z anoreksji a w liczenie kalorii wpędzili mnie o dziwo… lekarze. Wcześniej po prostu jadłam malutko i skutecznie chudłam.
Dlatego radzę zaprzestać liczenia a po prostu pilnować zdrową dietę. Najlepszy sposób na schudnięcie to jeść zdrowo a pół porcji.
A taka garść to samo zdrowie i jaka przyjemność ;)
eh ja obecnie mam podobna sytuację… ogolnie chyba anoreksji nie mam.. przy wzroscie 161 mam 43 -44 kg… szkoda tylko ze zadnego wsparcia od rodziny. sorka za offtopic a co do takiej garstki orzeszkow.. szczerze? wole zjesc pomarancze! :)
Ja także miałam zaburzenia odżywiania i liczyłam kalorie. Wprawdzie krócej, bo parę miesięcy, ale jak robiłam sobie plan na następny dzień i wychodziło mi np. 1210 kcal, to uważałam, że przytyję od tych 10 kcal i obcinałam z któregoś posiłku.
Teraz się na szczęście w miarę tego oduczyłam, chociaż czasem jeszcze mam w głowie cyferki… dlatego, tak jak pisały osoby przede mną: przestrzegam przed liczeniem kalorii. Ta strona jest własnie po to, by MNIEJ WIĘCEJ wiedzieć ile jemy i orientować się trochę w zdrowym żywieniu. Nie po to, żeby liczyć każdą kalorię!
@ kiki: niestety, ale masz niedowagę zagrażającą życiu. Jeśli jesteś nastolatką, to jeszcze pół biedy, bo nie masz rozwiniętych kości biodrowych etc., przez co Twój szkielet jest lżejszy niż dorosłej kobiety o tym wzroście. Niemniej jednak (jeśli jesteś w okresie dojrzewania) zabierasz organizmowi paliwo do rozwijania się i może to kiedyś spowodować niedorozwój organów wewnętrznych. Założę się, że nie masz miesiączki. Co do orzechów i pomarańczy: pewnie, owoce są zdrowe, ale pistacje to NNKT, czyli NIEZBĘDNE nienasycone kwasy tłuszczowe, które po prostu TRZEBA dostarczać organizmowi codziennie. Inaczej spowoduje to zahamowanie rozwoju/pracy niektórych organów, a może także prowadzić do tycia.
no właśnie. ja jeszcze do niedawna wolałam zjeść tą pomarańczę zamiast garści orzechów, bo za tą samą ilość kcal mogłam się bardziej najeść. zamiast domowej zupy, wolałam tę z torebki, bo mniej kcal. i tak cały czas. dopiero niedawno zrozumiałam, że nie na tym to polega. mimo wszystko nadal borykam się z ED, bo moja chora psychika bardzo boi się efektu jojo. Wasza strona dużo mi daje. dzięki niej wiem, co jest wartościowe, a co nie. mimo wszystko jeszcze nie do końca potrafię wykorzystać wiedzę, jaką tu zdobyłam…
@ Ania: widzę, że mamy bardzo podobny problem..;-)
Emma: mam obecnie 20 lat… kalendarzowo 21 nawet… miesiaczki nie mialam dlugi czas ale jestem na hormonach i mam nie regularna…
Ania: co znaczy ED? … doskonale wiem co masz na mysli – moja p[sychika tez sie boi efektu jojo.. i to bardzo.. zwlaszcza ze wazylam 68 kg swojego czasu a przekladajac to na 161 cm.. wygladalam strasznie!
mozesz powiedziec jak sie oduczasz liczenia? ja jakos nie potrafie.. no i dziennie jem okolo 900 kcal.. tak wiem trzeba zwiekszac co tydzien o 100.. nawet nie wiem do ilu. a aktywnosci fiz. nie mam zadnej..
@ kiki: Myślę ze 1900 brzy braku aktywności fizycznej i w Twoim wieku byłoby ok. Co do zagrożenia życia to bym nie przesadzała, ale faktycznie ważysz za mało.
Zaś ED to eating disorders czyli z ang zaburzenia odżywiania. Też mam od dłuższego czasu i bardzo powoli z tego wychodzę. Leczysz się gdzieś? Z takimi rzeczami to bez terapii ani rusz.
Sigma: a ja dojsc do 1900 by nie niec efektu jojo i nie przytyc? chyba mam jaks uraz bo w wakacje jeszcze wazylam to 68;/ nigdzie sie nie lecze… wrecz przeciwnie.. ciagle tylko slysze mame ktora mnie irytuje mowiac zebym wiecej jadla..
Hmm, co znaczy “1900 powinno być ok” ?
Każdy organizm jest inny. Taki tekst może jedynie prowadzić do nieumiejętności oduczenia się liczenia. Ja zaczęłam przestawać liczyć (niestety nie mogę tego wprost nazwać: “przestałam”) w święta: jadłam to, na co miałam ochotę (nic nie licząc) i mi się spodobało.
Jednak gdyby ktoś mi powiedział “powinnaś jeść 2000 kcal” to dalej bym liczyła, aby broń Boże tego limitu nie przekroczyć!
Na szczęście nie ustaliłam sobie takiego limitu i ciągle zwiększam jedzenie, aktywności też nie mam żadnej i spokojnie jem teraz 2000 kcal lub trochę ponad. Mam na celu rozkręcenie metabolizmu i wszystkim to radzę zamiast ustanawiać sobie limity.
@ Sigma: skąd wiesz ile kalorii potrzebuje kiki? Każdy organizm jest inny. Mam nadzieję, że podając jej tę odpowiedź nie korzystałaś z żadnych (tragicznych w praktyce i skutkach) internetowych kalkulatorów.
@ kiki: radzę powoli zwiększać jedzenie i starać się nie patrzeć na kalorie. Nie patrz na limit tylko na swoje ciało. Waż się maksymalnie raz na 1-2 tygodnie i obserwuj. Jak zobaczysz, że przytyłaś parę dekagramów – zmniejsz ODROBINĘ jedzenie i tak zostań. I NIE PATRZ NA ŻADNE LIMITY typu ’1900 powinno być OK” ! =.=’
O widze nie tylko ja mam taki problem.. mam 170 wzrostu i waze ok.48 kg schudłam w zeszłym roku z 60 kg własnie.. i cały czas do dzis licze kcal jedząc tak do 1400 ale zazwyczaj jest to 1200 kcal.Jem zdrowo oczywiście juz jakos nie ciagnie mnie do słodyczy i niezdrowych rzeczy.Ew. jak dzisiaj zjadłam dwa owsiane ciasteczka bedąc w kawiarni ale to taka zdrowsza alternatywa niż jakieś ciasto ale oczywiście ciastka byly spore i z czekoladą oraz rodzynkami przez co uznałam ze to bedzie mój obiad. :/ … ciałabym zwiekszyc by jesc tak z 1700 chociaz ale sie boje co tydzien zwiekszyc przez to ze przytyje :/ masakra jakaś.. chciałabym wreszcie życ z tym normalnie ale niestety nie potrafie.. nawet nie daje nic mi to że juz niektóre spodnie w rozmiarze xs sa na mnie za luzne ….
dobra, dziewczyny, bo strasznie już tu zaśmieciłyśmy…
@ Patrycja: toż to istne objawy anoreksji…
2 ciasteczka jako obiad? 1200 kcal przy takiej niedowadze? Litości…
Emma: dziekuje bardzo za odpowiedz.. :) tak wiem.. musze te kalorie zwiekszac ale boje sie przytyc.. moze to i glupie ale nie chce stracic tylu wyrzeczen.. a moglabym zapytac co jesz ? :) zdrowo sie odzywiasz? :)
Wymiana poglądów ciekawa, tematyka bardzo poważna, jednak niestety jestem zmuszony zainterweniować. Dyskusja odbywa się w poście dotyczącym pistacji bez soli i niestety nie można jej tutaj kontynuować. Polecam stronę http://zaburzeniaodzywiania.info jest tam forum, które będzie dobrym miejscem na dalszą rozmowę. Proszę o powrót do tematu, jeśli uczestniczki tego wątku chciałaby się ze sobą skontaktować to proszę o maila na ilewazy@ilewazy.pl pisząc z tego samego adresu co podajecie w komentarzach, przekażemy wzajemne namiary (oczywiście za zgodą zainteresowanych).
ze swojej strony przepraszam za off topic :) a Wasza stronke bardzo lubię :) jestem takze ZA przekazaniem Emmie mojego maila :)
Także przepraszam za zboczenie z tematu pistacji.
I również wyrażam zgodę na przekazanie maila. :)
Chciałabym pomóc w miarę swoich możliwości, bo nikomu nie życzę takich przygód z jedzeniem, jakie ma się przy ED.
Pozdrawiam.
PS
Przy okazji dziękuję Maciejowi za interwencję, bo chociaż sama wiedziałam, że czynnie uczestniczę w off-topic’u, to pewnie sama nie powstrzymałabym się przed wymienianiem kolejnych poglądów nie na temat. :)
Czy ktoś wie, gdzie kupić takie niesolone pistacje? Na wszystkich półkach znajduję tylko te z solą…
Ja kupuje w Carrefourze… takie charakterystyczne czarno- jasnoniebieskie opakowanie. Wg producenta są też w Realu i Tesco (nie widziałam nigdy) i w Billa.
w realu na wage sa niesolone :]