Obrany ziemniak ugotowany waży 85g.
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 sztuce
| w 100g | w 1 sztuce (85g) | |
|---|---|---|
| Energia | 77kcal | 65kcal |
| Białko | 1.9g | 1.6g |
| Tłuszcz | 0.1g | 0.1g |
| Węglowodany | 18.3g | 15.6g |
| Błonnik | 1.5g | 1.3g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







Wielkie dzięki, odkryłam tą stronę przypadkowo, ale wydaje mi się ze będę tu wpadać bardzo często :)
Pozdrawiam :)
Ugotowany ziemniak ma naprawdę tyle samo kcal/100g co surowy?
Podczas gotowania ziemniaków zachodzą zmiany chemiczne w bulwie (głównie dotyczą węglowodanów oraz witamin). W swoich wiarygodnych źródłach wartości energetycznych i odżywczych nie posiadam danych liczbowych, w związku z czym wpisałam takie, jakie dotyczą ziemniaka surowego. Może to być różnica w granicach błędu.
Bardzo dziękuję za odpowiedź :)
Wydaje mi się, że nie powinno być różnicy kalorycznej między surowym ziemniakiem a ziemniakiem ugotowanym. W końcu woda nie ma kalorii, więc z jakiej racji dodajemy kaloryczność po ugotowaniu? : )
Dobra, tego nie było. Źle popatrzałam. :) Przepraszam, za pomyłkę.
jak to jest z tymi ziemniakami? czy same w sobie tuczą? czy tylko w połączeniu np. z mięsem i sosami itp.
nie to sos i wieprzowina sprawiaja ze jestesmy pulchni. ludzie wymyslili o ziemniakach bo nie chcieli rezygnowac ze schabowych i boczku. a sama zobacz ze maja malo kcal.
ziemniaki są bardzo zdrowe, zawierają sporą dawkę witaminy C.
Moim zdaniem ziemniak powinien być nieodłącznym elementem osoby, która redukuję tkankę tłuszczową. Zawiera bardzo dużą ilość błonnika, witaminy C, magnezu, potasu, witaminy A i szereg witamin z grupy B. Do tego jest niewiarygodnie łatwo przyswajalny i trawiony.
W kuchni Chińskiej uważa się, że ziemniak ma naturę neutralną, czyli najlepszą dla naszego organizmu. Nie powoduje ani wychłodzenia ani nadmiernego ciepła.
Błędem jest wykreślanie go z diety, gdyż tak jak koleżanka wyżej napisała, to nie ziemniak tłuszczy, lecz szereg dodatków do nich.
Według mnie, jednym z najważniejszych punktów w realizacji prawidłowego żywienia jest urozmaicenie. Gdy ktoś pyta mnie, ile razy w tygodniu powinien zjeść ziemniaki, odpowiadam: jeżeli chcesz skomponować dietę w prawidłowy sposób, to zapamiętaj: (oczywiście przyporządkowane dodatki skrobiowe do dnia tygodnia można wymieszać w zależności od naszego menu) [Śniadanie I i II: np. płatki, musli, pieczywo]
Poniedziałek: do obiadu – kasza jaglana, do kolacji – pieczywo pełnoziarniste
Wtorek: do obiadu – mąka razowa (np. naleśniki), do kolacji – kasza kuskus
Środa: do obiadu – krupnik, do kolacji – pieczywo razowe
Czwartek: do obiadu – ryż pełnoziarnisty, do kolacji – makaron pełnoziarnisty
Piątek: do obiadu – kasza gryczana, do kolacji – kasza orkiszowa
Sobota: do obiadu – zupa z makaronem, do kolacji – pieczywo graham
Niedziela: do obiadu: ziemniaki, do kolacji – ryż brązowy
A dlaczego taka realizacja jest prawidłowa?
Bo wgłębiając się w poszczególne składniki, okazuje się, że jedna kasza będzie zawierać więcej witaminy X, druga Y, a kolejna np. rutynę, której nie ma w innych kaszach. A ziemniaki będą źródłem witaminy C. Itd… Czyli urozmaicając menu, mamy większe prawdopodobieństwo na dostarczenie różnych potrzebnych składników.
Pani Izabelo, wiem, że to pytanie nie ma nic wspólnego z ugotowanym ziemniakiem, ale skoro Pani napisała tu o prawidłowym jadłospisie, to może pozwolę sobie je zadać. Czy będąc bezglutenowcem, mogłabym przejść na dietę wegańską? Chodzi mi o to, czy nie dostarczałabym organizmowi za mało składników odżywczych. A sporo czytałam o diecie wegańskiej i znalazłam o niej dużo więcej pozytywnych opinii niż negatywnych. Niestety nikt nie napisał o łączeniu jej z dietą bezglutenową.
Pani Izabelo, jeśli chciałabym zastosować rozpisany przez Panią plan produktów węglowodanowych, jakie ich ilości byłyby odpowiednie? (wiem, że to wszystko zależy od stylu życia itp, proszę o podanie orientacyjnych ilości :))
skrobia się rozkłada podczas gotowania i dlatego stają się bardzie kaloryczne tak mi się wydaje:)
źmioki zmniejszają katabolizm lepiej tego nie jeść
skoro uwazasz, ze zmniejszaja katabolizm to niby czemu lepiej nie jesc? jak dla mnie to dzialanie pozadane
Może chodziło o: metabolizm?
Ja tam ziemniaków nie jem, a jeśli już, to bardzo rzadko. Po prostu wolę makaron.
chciałem powiedzieć zwiększają(chodzi o spalanie mięśni)ale teraz juz nie wiem sam czy to prawda,możliwe że ktos baje puscuil
Nie sądzę, żeby to była prawda…
Witam, coś mi się nie zgadza kaloryczność 100 gramów. Jeśli: 1,9 g białka x 4 kcal = 7,6 kcal , 0,1 gramów tłuszczu x 9 kcal= 0,9 kcal, 18,3 gramy węglowodanów x 4 kcal = 73,2 kcal. Suma 7,6 + 0,9 + 73,2 = 81,7 kcal, a nie 77 kcal.
tak więc mój program do wyliczania wartości odżywczej pokazuje że ugotowany ziemniak w 100 gramach ma:
Kcal 101
Białko 2,11
Tłuszcz 0,1
Węglowodany 23,45
wit C 9,24
wit B2 0,03
kwas foliowy 10
w 100 gramach surowego jest:
Kcal 81
Białko 1,9
Tłuszcz 0,1
Węglowodany 18,3
wit C 14
wit B2 0,05
kwas foliowy 18
wychodzi mi na to że proces gotowania odwadnia ziemniaka i wzrasta sucha masa, dlatego jest więcej kalorii, białka i tłuszczu. Widać stratę witaminy c, b2 i kwasu foliowego.
Smutne to… żeby dla 4 kalorii bawić się w wyliczenia do dwóch miejsc po przaecinku…
nie smutne, tylko dokładne. Tak się liczy kalorie.
Jakbyś liczyła w przybliżeniu wartość potrawy składającej się z kilkunastu produktów, to też byś zaokrąglała? Ciekawe o ile byś się pomyliła. To byłoby smutne.
smutna jest to jaką ludzie mają obsesje na punkcie liczenia kalorii
skończyłam technologię żywności i nic na to nie poradzę, że uczono mnie liczyć dokładnie. Zwłaszcza jak się ma całodniowy jadłospis. Jak widzę moje wartości po przecinku przesłoniły główne zagadnienie w tym wątku – wartość odżywcza ziemniaka ugotowanego. I to właśnie jest smutne koleżanki. A ja nie mam obsesji liczenia kalorii. Mnie osobiście do niczego nie jest to potrzebne.
basza1977 powinnaś od węglowodanów odjąć błonnik pokarmowy, czyli 18,3 g – 1,5 g = 16,8 g i dopiero teraz przeliczać na kalorie 16,8 x 4 kcal = 67,2 kcal Czyli suma sumarum: 7,6 + 0,9 + 67,2 = 75,7 kcal :)
Mi sie wydaje, ze blonnik nie był wliczony do wegli
haruka zapewniam Cię, że był wliczony do węglowodanów, ponieważ zawsze jest (i sprawdziłam to w tabelach kalorycznych IŻŻ):) Jeżeli chce się obliczyć węglowodany przyswajalne od ogólnej wartości węglowodanów należy odjąć błonnik pokarmowy (który zalicza się do węglowodanów nieprzyswajalnych, jest to tzw. substancja balastowa).
Hmm spojrzałam teraz na paczkę z otrebami – maja podane 328kcal/100g w tym 34g wegli, 12,8g białka, 8,8g tłuszczu i 31g blonnika. Gdyby wiec odjąć blonnik od weglowodanow to nie wyszloby tyle kcal :| już nie rozumiem jak to jest
Ale licząc kalorie chce się chyba poznać wartość energetyczną produktu a odejmując od tego blonnik poznajemy jedynie ilość węglowodanów przyswajalnych.
Tyle, że błonnik jako węglowodan dostarcza kalorii (=energii) a nie jest wliczony w prawidłowy dzienny bilans węglowodanów, więc trzeba się zastanowić komu na czym zależalo obliczając (i odejmując bądź nie) ilość blonnika od ogólnej ilości węglowodanów.
Skoro blonnik jest nieprzyswajalny to jak może dostarczyć kcal? Jak coś sie nie przyswaja to poprostu przez nas “przelatuje”
właśnie ja również tego nie rozumiem. Mam program do liczenia kalorii i tam zawsze jak dodam białka, tłuszcze i węgle to wychodzi tyle kalorii, co pisze. A mam też inny program i tam już tak nie wychodzi. Pani Izo – prosimy o pomoc !
Błonnik nie dostarcza organizmowi energii, jest włóknem roślinnym niestrawialnym i niewchłanialnym z przewodu pokarmowego człowieka. Kaloryczność błonnika jest dyskusyjna. Niektórzy twierdzą, że człowiek nie trawi go w ogóle, gdyż nie ma odpowiednich enzymów trawiennych, by rozbić cząsteczki błonnika. Inni przypisują błonnikowi kaloryczność pomiędzy 1 a 2 kcal na g. Czyli różnica w kaloryczności wynika z błonnika? pytam, bo to mnie naprawdę bardzo interesuje.
No właśnie – błonnik nie dostarcza energii, więc aby obliczyć kaloryczność produktu, w którym się on znajduje trzeba go odjąć od całej puli węglowodanów i dopiero potem mnożyć przez kcal. Nadal pozostaje przy swoim zdaniu :)
>> haruka myślę, iż na opakowaniu podano wartość dla węglowodanów przyswajalnych (odjęto już od ogólnej puli węglowodanów błonnik pokarmowy). Spojrzałam właśnie na wartości otrębów pszennych zważonych na ilewazy i policzyłam kaloryczność swoim sposobem i się zgadza :)
Kurcze – liczę w programie DR DIETMAN i nie zgadza mi się. Wyliczyłam dla brokułów, fasoli i są minimalne różnice. Np dla brokułów w 100 gramach: k – 29, b – 3g, t – 0,4g , w – 5,2 g , bł – 2,5 g. Czyli odejmując od węgli błonnik wychodzi 2,7 węgli przyswajalnych i licząc:
2,7 x 4 = 10,8 g węgli
3 x 4 = 12 g białka
0,4 x 9 = 3,6 g tłuszczu
26,4 kcal, a program pokazuje 29 kcal
wiem, że to minimalna różnica, ale co jak bierzemy np 100 gramów otrąb i bananów i robimy np. placki. Tu różnica będzie większa.
Przepraszam ze tak dociekam, ale to bardziej dotyczy wysokobłonnikowej diety – jak w takim razie to liczyć. Ja liczę programem, ale sama chciałabym wiedzieć skąd ta różnica.
skoro w skład błonnika wchodzą:β-glukany, gumy, śluzy roślinne, agar i woski, to np. woski to tłuszcz roślinny, czyli błonnik to nie tylko czyste węglowodany.
Trzeba zacząć od tego, że nie można używać współczynników Atwatera do dokładnej weryfikacji poprawności wyników obliczeń kaloryczności. Współczynniki są próbą przybliżenia wartości rzeczywistych otrzymanych w metodach badawczych i już ze swojej definicji są obarczone błędem (przybliżają wartości rzeczywiste, gdzie słowo przybliżają jest tu kluczem, dla jednych pokarmów jest to przybliżenie lepsze, dla innych gorsze). Jeśli dane pochodzą z metod badawczych, to kaloryczność może nie być prostą sumą iloczynów współczynników i nie będzie to nic dziwnego. Nie da się zamknąć całej złożoności białek, tłuszczów, węglowodanów i błonnika w kilka prostych liczb, to było by zbyt proste. Proszę pamiętać, że metoda współczynników Atwatera ma ponad 100 lat i na przestrzeni tego okresu było wiele prób jej doprecyzowania (przegląd metod obliczania i prób modyfikacji współczynników: [FAO, 2003]). Jest to metoda w zupełności wystarczająca do obliczeń praktycznych, jednak nadal jest to tylko próba opisania wyników rzeczywistych a nie ich definicja.
Obliczanie wartości odżywczych metodami matematycznymi to zawsze rozwiązywanie równania z wieloma niewiadomymi. Już na etapie definicji możliwe są znaczne różnice, wg. [U.R. Charrondiere et al. / Journal of Food Composition and Analysis 17 (2004) 339–360] str 349: białko możemy zdefiniować na 13 sposobów, tłuszcz na 3, węglowodany na 5, a błonnik na 5 (całkowita liczba kombinacji definicji to 975). Wynika z tego, że w zależności od przyjętej konwencji otrzymamy różne wyniki. Dlatego uważam, że liczenie z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku nie jest potrzebne, gdyż błąd wynikający niedokładności metod obliczeniowych jest większy niż błędy wynikające z zaokrągleń (oczywiście dla produktów złożonych błędy zaokrągleń będą się kumulować, ale nadal nie ma to znaczenia w praktycznym, codziennym szacowaniu kalorii).
Kwestia błonnika jest jeszcze bardziej skomplikowana. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie znakowania żywności wartością odżywczą zostało zmienione w 2010r. (podsumowanie zmian jest tutaj), zwróćcie uwagę, że doszedł tam punkt o przyjmowaniu dla błonnika współczynnika 2 kcal/g (w § 8 po pkt 7 dodaje się pkt 8 i 9 w brzmieniu: 8) 8 kJ/g i 2 kcal/g – w przypadku błonnika pokarmowego). Część tabel i producentów pewnie tą zmianę uwzględniła, ale czy wszyscy? Wystarczy trochę poszperać po dostępnych tablicach, czy sprawdzić obliczenia producentów i okaże się, że jest tu niezły bałagan. Do tego kwestia zdefiniowania czym tak naprawdę jest błonnik, co również jest niejednoznaczne (tak jak pisze basza1977 powyżej jego kaloryczność jest dyskusyjna). Zalecenia są różne i różne kraje, różnie je uwzględniają, dlatego jeśli ktoś korzysta z tablic zagranicznych może mieć inne wyniki dla tych samych produktów niż w tablicach polskich. Ciekawie prawda? ;)
Idąc dalej w kwestii obliczeń należy pamiętać, że producenci w Polsce mogą obliczać wartości odżywcze na 3 sposoby (to samo rozporządzenie co powyżej par. 12 pkt 1), na podstawie:
1) analizy składu środka spożywczego dokonanej przez producenta lub
2) obliczenia wykonanego z uwzględnieniem składu recepturowego środka spożywczego, lub
3) zawartości składników podanych w ogólnie dostępnych tabelach wartości odżywczej środków
spożywczych.
Punkty 2 i 3 dają producentom dość dużo swobody (bo co to są ogólno dostępne tabele wartości? – czyli mogę sobie wejść na internet i tam to sprawdzić, gdzie chcę?). Z naszego doświadczenia z ilewazy.pl wynika, że jest tu straszny bałagan. Izabela bardzo często dzwoni po producentach i z tymi wartościami to są czasami świetne historie. Mieliśmy kilka sytuacji, że producent podczas rozmowy sam mówił, że wziął sobie wartości z internetu, gdzie ewidentnie wartości podawane na kilku portalach są błędne (ktoś kiedyś coś podał, inni skopiowali i kilka portali ma dziwną wartość, a producent z tego spisał). Nie pamiętam tutaj konkretnych przykładów (teraz już nauczeni doświadczeniem mniej ufamy słowom producentów ;) ale wiem, że uczyło to dystansu do tego co widzimy na opakowaniach.
Biorąc to wszystko pod uwagę, nie ma czegoś takiego jak prawdziwy, czy poprawny wynik matematyczny.. i nie ma sensu sobie zaprzątać głowy dążeniem do absolutnej dokładności. Wyniki w granicach rozsądnej tolerancji błędu są poprawne i do codziennego szacowania, w 100% wystarczające.
Obliczenia matematyczne to jedno (metody są orientacyjne, ale dają przybliżone wyniki, na których można bazować), ale ważniejsza jest kwestia samego obliczanego produktu. Weźmy przykład ziemniaka. Straty masy podczas przechowywania mogą dochodzić do kilkunastu procent [Z. Sobol, 2006, zmiany masy i objętości bulw ziemniaka w wyniku absorpcji wody]. Do tego poszczególne odmiany mogą się różnić między sobą wartościami odżywczymi. Wystarczy, że taki ziemniak trochę poleży i zmienia się w nim zawartość wody, która jest kluczowa przy obliczeniach na 100 g. To samo dotyczy gotowania, w zależności od odmiany i czasu gotowania, zawartość wchłoniętej wody będzie różna (w powyższych badaniach wprawdzie autor moczy ziemniaki w wodzie a nie gotuje, ale można tam sprawdzić jak zmienia się chłonność wody w czasie).
Wynika z tego, że nie ma czegoś tak prawdziwa, czy właściwa wartość kaloryczna dla ziemniaka (czy dla każdego innego produktu). Każdy będzie miał swoją własną (tylko kalorymetr dał by tu prawdziwy wynik, ale tylko zawsze dla konkretnego badanego ziemniaka). Co z tego, że idealnie zważymy ziemniaka, jeśli nie znając zawartości wody i licząc ze współczynników i tak popełnimy błąd rzędu kilku, czy nawet kilkunastu procent. Nie warto się tym przejmować i lepiej szacować kalorie niż je dokładnie liczyć.
ślicznie dziękuję za odpowiedź : )
Jest jeszcze jeden, nie mniej ważny aspekt obliczeń związanych z kalorycznością. Nawet mając “prawdziwy” wynik z kalorymetru to i tak nic on nie powie o przyswajalności energii po zjedzeniu. To ile faktycznie kalorii organizm “wyłuska” z pokarmu będzie zależało od indywidualnych preferencji, wieku, płci, czy schorzeń lub zaburzeń układu pokarmowego. Nawet mając matematycznie wszystko idealnie i tak nie będziemy wiedzieli do końca co się stanie po zjedzeniu… Jaka jest na to wszystko recepta? Nie przejmować się za bardzo samymi liczbami, zachować dystans i zdrowy rozsądek ;)
Ziemniaki nie tuczą dlatego, że mają kalorie (bo niewiele), ale dlatego, że mają strasznie wysoki indeks glikemiczny. Można to prosto wyjaśnić – insulina rozprowadza substancje odżywcze z jedzenia do komórek, głównie mięśni. Insulina wnika tam poprzez specjalne receptory w tych komórkach. ALE gdy komórka dostanie tyle, ile jej potrzebne zamyka się przez insuliną (robi się szczelna), a robi to po to, żeby ochronić się przed gwałtownym wzrostem cukru (u cukrzyków jest to właśnie zaburzone). Ale co z tymi składnikami które nie mogą być wchłonięte? Robią zator we krwi, a żeby go pokonać organizm uderza w nie zwiększoną dawką insuliny. Im więcej insuliny tym szybciej pozostałe wartości odżywcze są transportowane do tkanki tłuszczowej (do magazynu) i tam pozostają. Wysoki indeks glikemiczny mają te potrawy, po których spożyciu gwałtownie wzrasta poziom insuliny we krwi.
czemu ziemniak pieczony BEZ TLUSZCU ma dwa razy wiecej kcal niz gotowany?
A ja mam pytanie z innej beczki – “wynalazłam” całkiem fajny sposób na gotowanie ziemniaków, dzięki któremu troszkę zmienia się ich smak. Do gotujących się ziemniaków w wodzie dodaję mleko, pokrojoną cebulę, dwie łyżeczki masła, z tym że na końcu ten “wywar” wylewam, zostają praktycznie same ziemniaki, no może gdzieniegdzie troszkę masła. Czy wartość odżywcza i kaloryczna tych ziemniaków będzie podobna do tych ugotowanych w samej wodzie, czy może trzeba dodać wartości z mleka, masła itd.?
@Lilka – dobre pytanie, też mnie niekiedy bardzo nurtuje… Moja mama np. gotuje schab w mleku, później je wylewa (ale mleka zostaje już o wiele mniej, wiadomo) i podaje mięso. I się zastanawiam, czy mam liczyć normalnie, czy jednak to więcej kalorii, bo w sumie to chyba coś się wchłania…
Chyba sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie :)
rany taka epopeja o ziemniaku O_O
Przepraszam bardzo ale jak dla mnie ziemniaki są pyszne (szczególnie młode albo wypieczone w piekarniku) i nie dziwię się, że ktoś ma wenę podczas pisania o nich :D
Ziemniaki pieczone w folii to i można bez niczego zjeść ;-)
Chociaż w sumie młode ziemniaki ugotowane też lubię same zagryzać, ot tak jako przekąskę z solą ;-)
@Michał No dobrze, “coś” się wchłania, to chyba każdy wie, ale nie wiadomo ile tego czegoś :D
a jak z ziemniakami z piekarnika? w skórce? jaka jest wartość kcal?
o ludzie. taka jak ugotowanych, ale wieksza wartość odżywcza, bo nie wypłukujesz niepotrzebnie witamin i mineralów do zlewu. Ale nie dodajesz nic przecież co mialoby zmienić ich wartości, prawda?
@Blania wrong. Jak pieczesz ziemniaka czy też cokolwiek innego to odparowujesz wodę. Zatem jeśli upieczesz ziemniaka to jego kaloryczność niewiele się zmieni, ale nie będzie ważył tyle ile przed obróbką termalną. Po prostu zagęszczamy substancję kiedy ją podgrzewamy bo odparowujemy wodę. :)
Tak też napisałam- nic nie dodając NIE ZMIENIA SWOICH WARTOSCI kalorycznych i odżywczych za bardzo rownież nie. Ale akurat co to ziemniaka, to sprawdź w domu jaka będzie MINIMALNA rożnica z tą wodą (ciekawy przypadek, bo masz rację co do wiekszosci innych warzyw i w ogóle produktów pieczonych- będą lzejsze. A ziemniak-nieznacznie!)
dokladnie, ziemniak jakos duzo wody nie traci. zreszta to nawet czuc – w porownaniu z innymi pieczonymi warzywami nie jest taki suchy.
witam kochane ludziska na samym poczatlu czvialam powiedziec ze jestesmy tu po to zeby sobie pomagac a nie sie klocic . ja uwazam ze mimo ze ziemniaki sa kaloryczne to mozna sobie na nie od czasu do czasu pozwolic . ja osobiscie nie jem tylko slodyczy i nie lubie tlustych potraw , a jezeli zjemy ziemniaki a lubimy ruch to napewno to nie jest zadna zbrodnia i rzeczywiscie preliczanie co do jednej kalori jest zalosne lepiej pomyslec jak ja aktywnie spalic . pozdrawiam
młode ziemniaczki mają taką samą kaloryczność?
@AstaManiana: “młode ziemniaczki mają taką samą kaloryczność?” Ziemniaki wczesne (młode) dostarczają nieznacznie mniej kcal niż ziemniaki późne. Warto też wiedzieć, że ziemniaki wczesne będą zawierały więcej witaminy C oraz kwasu foliowego niż późne.