Makrela ugotowana na parze waży 230 g. Pozbawiona części niejadalnych waży 145 g.
Ryba przed obróbką cieplną ważyła 245 g (wraz z częściami niejadalnymi).
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 sztuce
| w 100g | w 1 sztuce (145g) | |
|---|---|---|
| Energia | 193kcal | 280kcal |
| Białko | 19.9g | 28.9g |
| Tłuszcz | 12.7g | 18.4g |
| Węglowodany | 0g | 0g |
| Błonnik | 0g | 0g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl






Nie jadłam nigdy makreli w innej postaci niż wędzona. Ciekawa jestem jak smakuje. :)
Łał, bardzo ładnie wygląda. Smakuje zapewne również bardzo dobrze. Aż dziwne, że nigdy nie próbowałam makreli na parze… no to już wiadomo, co jutro będzie na obiad. :P Dziękuję za kolejną inspirację. :)
Polecam też makrelę WĘDZONĄ z pieca – bardzo ciekawy smak.
hmmm ładna:) szkoda że tak trudno dostać świeżą (mam na myśli nie wędzoną) makrelę…
yyy ladna? jak dla mnie napewno nie :| nie tylko dlatego, ze makreli nie lubie, ale ta pletwa…
w końcu to ryba, ma płetwę, co nie oznacza, że ją sie je, no ludzie! :)
szkoda że taka tłusta ;(
@nimfaa: Ja tam harukę rozumiem. Nie przeszkadzają mi wnętrzności w jakiejkolwiek postaci, ale już taka płetwa/ogon całkiem odbiera mi apetyt. Dziwne?
@alice_n: ale czego szkoda? Toż to najzdrowsze tłuszcze ze wszystkich. ;)
Nie lubi się tego czego się nigdy nie jadło, bo np. za drogie. Panga lepsza, co? :)
@Ankkkka ten komentarz byl do mnie? Jesli tak to: po pierwsze – tak panga jest dla mnie lepsza ze wzgledu na smak, choc dalam sie przekonac do zrezygnowania z niej, po drugie jesli czegos nie jadlam to mowie, ze tego nie probowalam/nie mam zamiaru sprobowac, a nie ze nie lubie (choc sa wyjatki – skoro nie lubie watroby wieprzowej to smiem twierdzic, ze drobiowa rowniez mi nie podejdzie), po trzecie makreli nie lubie, bo w dziecinstwie to byla jedyna ryba jaka mi serwowano, ewentualnie czasem mintaj lub sledz
łaa, ale świetna! ale gdzie dostać taką świeżą rybkę…. :)
Na wakacjach w Hiszpanii jadłam ją z grilla: pyszna :) A ryby tłuszczyk zdrowy, więc nie ma co się go bać!
@haruka zupełnie nie rozumiem twojego komentarza. Uwierz mi, nie grasz w tym serwisie głównych skrzpyiec, pomimo twojego namiętnego komentowania o każdej porze dnia i nocy ;) Komentarz był “bezosobowy”.
Ja jak widzę rybę na parze ze skórą (z płetwą też) to mnie cofa po prostu. Nie cierpię pangi i pangopodobnych smakujących niczym ryb, ale takiej makreli bym nie tknęła i chociaż nigdy nie jadłam to twierdzę, że nie lubię :D Ale to oczywiście kwestia gustu i jak ktoś lubi, to też mnie to nie dziwi.
Ankkkka – a co Cię tak interesuje na co innych stać?
Jak dla mnie, makrela parowana smakuje wyśmienicie, choć rozumiem, że nie każdemu może przypaść do gustu ze względu na swój specyficzny posmaczek.
Powiem Wam, że na co dzień zupełnie inaczej sporządzam mięso i rybę, które będą przeznaczone do parowania czy pieczenia w piekarniku. Co najmniej kilka godzin przed obróbką cieplną (a najczęściej na noc) zostawiam w lodówce mięso lub rybę w przygotowanej przez siebie marynacie:
Do miseczki wlewam dobrej jakości tłuszcz roślinny, sok wyciśnięty z cytryny, sos sojowy o obniżonej zawartości sodu, dodaję wyciśnięty przez wyciskacz czosnek, świeżo zmielony kolorowy pieprz, zioła prowansalskie lub inne tego typu. Zamiast sosu sojowego czasami daję kurkumę, curry, paprykę słodką i ostrą. Każdy kawałek mięsa dokładnie nacieram marynatą, miseczkę szczelnie przykrywam folią spożywczą i wkładam do lodówki. Takie mięso bez porównania lepiej smakuje niż soute :) Jeżeli od czasu do czasu tego nie uczynię, to Maciej od razu wyczuwa różnicę konsumując posiłek :)
W każdym bądź razie, na ilewazy.pl zdjęcia parowanych produktów jak najbardziej mają być proste, naturalne, bo przecież każdy sam sobie może dodać pozostałe składniki w kalkulatorze. Oczywiście, że skóry i pozostałych części niejadalnych nikt nie spożywa (tak mi się wydaje ;)), ale np. takiej skóry nie ściąga się przed parowaniem z ryby (z mięsa jak najbardziej). A płetwa ? Rzeczywiście, może nie wygląda atrakcyjnie – można ją usuwać przed obróbką cieplną.
makrelę jadłam tylko wędzoną, ale uwielbiam ryby przygotowywane na parze (DORSZ! w mojej malutkiej miejscowości z której pochodzę jest tylko jeden sklep rybny, ale są tak wspaniałe ryby, że teraz po przeprowadzce bezskutecznie się takiego naszukałam…:( nawet mój brat mieszkający obecnie w Warszawie jak ma przyjechać do domu to mówi że mama ma mu zrobić rybę bo takiej w W-wie też nie znalazł)
och i ach, rozmarzyłam się…
A dlaczego nie sciaga sie skory z ryby przed parowaniem? Ja zawsze taka “gola” na parze robie…
@Ankkkka a ja nie rozumiem Twojego, bo jakos nie twierdze, ze jak mowisz “gram glowne skrzypce”. Npisalas “Nie lubi się tego czego się nigdy nie jadło” wiec odebralam to jako komentarz do mnie, bo widzisz jakos nikt inny nie napisal, ze nie lubi makreli.
Pozatym jak nie podobaja Ci sie moje komentarze to ich nie czytaj :P z mojej strony EOT
@haruka: nie powinno teoretycznie się ściągać skóry, żeby zachować jak najwięcej walorów smakowych i żeby mięso nie “piło” tyle wody…. Dlatego np piecze się w folii en croute czy w papilotach. Specjalistką to ja nie jestem ale tak mi się wydaje :)
Na miniaturce wyglądała tak, jakby mucha na niej siedziała ;p