Trewal wędzony waży 380 g. Ryba po usunięciu części niejadalnych waży 320 g.
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 sztuce
| w 100g | w 1 sztuce (320g) | |
|---|---|---|
| Energia | 132kcal | 422kcal |
| Białko | 22.9g | 73.3g |
| Tłuszcz | 4.2g | 13.4g |
| Węglowodany | 0.4g | 1.3g |
| Błonnik | 0g | 0g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







o fajna rybka, jak smakuje?
Podobno w rybach są te “dobre” tłuszcze, ale czy można od nich przytyć, jak się przesadza z rybami? Uwielbiam ją, dzięki za zważenie.
Czy ta ryba jest “sucha” w smaku?
Nigdy nie próbowałam… tez mnie ciekawi czy nie jest ona “sucha” w smaku:)
Nie jadlam jeszcze tej rybki. Wedzone rybki kojarza mi sie zawsze ze sredniowieczem, che che…
Rybka bardzo mi smakowała. Gdybym miała ją scharakteryzować pod względem smaku, to posadziłabym ją między dorszem a pstrągiem. Struktura mięsa zbliżona do pstrąga. Pod względem tłustości nie za chuda, nie za tłusta ;) Ale to moja odczucia, możecie podzielić się śmiało swoimi :)
Jeżeli chodzi o suchość, to występowała ususzka tylko na powierzchni, wgłębi już nie, mięso lekko twardawe.
Właśnie mi się przypomniało, że kiedyś sporządzałam obiad z wykorzystaniem świeżego (rozmrożonego) trewala http://www.ilewazy.pl/filet-mrozony-z-trewala, ale ten znowu nie za bardzo mi podchodził. Twardawe mięso przypominające zwierzęce i bez jakiegoś konkretnego smaku. Już go ponownie nie kupowałam…
Ale pod postacią wędzoną polecam :)
@Marcia: każdy produkt w nieodpowiedniej ilości względem zapotrzebowania może odłożyć się w postaci niechcianego tłuszczyku :)
No właśnie wszystko sie może odłożyć, a i tak sie ciagle słyszy, ze warzywa można jeść bez ograniczeń…
No tak, tylko na samych warzywach długo byśmy w zdrowiu nie pożyli, a z drugiej strony jedzenie ich w nadmiernych ilościach też nie jest korzystne (węglowodany, błonnik). Zwiększona ich ilość względem zapotrzebowania dostarczy większej ilości cukrów prostych, które nie wykorzystane na bieżącą energię również mogą się odłożyć w postaci tkanki tłuszczowej. Oczywiście ten proces będzie zachodził wolniej, niż nadmiar bardziej skoncentrowanych produktów, zawierających dużo większą ilość składnika (białka, tłuszczu, węglowodanów) w 100 g. Ja zawsze stawiam na umiar. Zresztą zdrowa osoba powinna spożywać 5 porcji warzyw i owoców – uważam, że jest to wystarczająca ilość, biorąc pod uwagę wiele innych produktów, które musimy spożyć w ciągu dnia.
Wracamy do tematu o rybce :)
@Izabela – czy naprawdę nie da się zbilansować tak diety, aby żyć na samych warzywach? Wstyd się przyznać, ale mam od jakiegoś czasu straszną fazę na warzywka pod każdą postacią – jem ok. 3 kg dziennie! xD Ta ilość sprawia, że potem wcale nie jestem głodna i zmuszam się, żeby zjeść jakieś białko i tłuszcz… (nie jestem na żadnej diecie, po prostu wiosną gdy zaczynają się przepyszne świeże warzywa nie mogę się powstrzymać ;)). Przepraszam za offtop, ale nie wiedziałam gdzie zadać to pytanie, a dotyczy Pani poprzedniego postu :)
@Martin: według zaleceń powinno się dostarczyć organizmowi blisko 60 składników pokarmowych / na dobę. W związku z tym, że nie zawsze uda się tego dokonać (a czym mniej kcal / dobę tym trudniej) dlatego bilansuje się to w rozpatrywaniu na tydzień.
Nie dziwię się, że nie masz ochoty na inne produkty, ponieważ warzywa w większej lub mniejszej ilości dostarczają błonnik pokarmowy, który po prostu mocno syci. 3 kg to rzeczywiście ogromna ilość. Zbyt duża ilość błonnika też nie jest wskazana – może “zabierać” ze sobą potrzebne składniki pokarmowe, min. składniki mineralne i witaminy. Poza tym część warzyw nie będzie odpowiednio wchłonięta bez dodatku tłuszczu, organizm nie otrzymując na bieżąco odpowiednich składników, będzie je pobierał z rezerw itd… tych założeń jest wiele.
Mam propozycję: jeżeli masz nieodpartą chęć na zwiększoną ilość warzyw – dodaj do tego dania białko (np. chude mięso, ryby, sery, jaja albo chociaż napoje mleczne) i dobrej jakości tłuszcz. Zobaczysz, że wtedy organizm sam odrzuci taką ilość, którą napisałaś.
Proszę pisać już na temat rybki :)
Oczywiscie ja sie zgadzam z tym, ze warzywa tez tucza jesli spożywania sie je w nadmiarze :) tylko poprostu panuje takie przekonanie, ze można je jeść bez ograniczeń. Zreszta chyba wszystkie kolorowe pisemka powielaja ten mit, wiec ludzie w niego wierzą ;)
I faktycznie, na dłuższa metę raczej trudno być pełnym energii jedząc sama zielenine :D
Ok już wiecej nie offtopuje przy trewalku :)
A tak w sumie odnośnie ryb – nie orientuje sie ktoś czy można gdzieś w Polsce kupić suszone rybki (tzn w jakiś marketach albo delikatesach)? :D
Suszone rybki można kupić w zoologicznych, gdyż są używane jako karma np. dla żółwi wodnolądowych.
Co do tuńczyka – po łososiu i rybie maślanej ulubiona rybia wędzonka. Mniam!
[pozostała treść usunięta - nie na temat] Izabela
Haruka – w delikatesach są.
O istnieniu tej rybki dowiedziałam się dzięki Waszej stronce, wczoraj zakupiłam i jest moim zdaniem rewelacyjna!
Poszerzacie mi horyzonty, dziękuję. ^^
@Gabriela: Miło nam ;) Sami bardzo lubimy wszelkie nowości a dzięki ilewazy.pl i propozycjom internautów mamy cały czas okazje do próbowania oryginalnych produktów.
jadłam wczoraj na kolację tą rybkę i była bardzo smaczna – jak dla mnie, to coś pomiędzy pstrągiem a makrelą ;)
Nie zgadzam się z opinia że mrożony trewal jest niesmaczny.Pierwszy raz kupiłam go z ciekawości ale następny już z lubości.Jeśli ktoś lubi dorsza ale takiego bałtyckiego nie sklepowego tylko świeżego ( pozbawionego charakterystycznego zapaszku) to gorąco polecam trewala. Rybę rozmrozić, podzielić na dzwonka i posolić.Na drugi dzień smażyć obtoczone w mące kukurydzianej/ ta mąka się nie pali na patelni/i tyko palce lizać.W tym roku zastąpi mi karpia.
Kupiłem trewala wędzonego przypadkiem. Chciałem kupić tuńczyka. Wskazałem sprzedawczyni palcem rybę, w którą była wbita tabliczka na szpili „tuńczyk 24 zł”. Zważyła, wybiła na kasie i nakleiła metkę. Ja czytam, a tam pisze „trewal wędzony”. Zwróciłem jej uwagę, a ona, że to to samo. Mruknąłem tylko, że sprawdzę w Internecie i wziąłem. W domu stwierdziłem, że zostałem oszukany, ale rybę zjadłem (obojętne jak się nazywa, przecież nie zaszkodzi). Mięso dobrej jakości, białe, bez małych ości. Chude, ale przez to trochę suche. Ocena: + dst. Raczej nie kupię po raz drugi. Zapoluję gdzie indziej na tuńczyka (wędzonego, bo w puszkach kupić łatwo).
Miałam właśnie okazję spróbować wędzonego trewala po raz pierwszy. Rzeczywiście jest to niezbyt tłusta ryba, co odbieram jako zaletę, choć słyszałam, że najzdrowsze są właśnie te tłustsze ryby, w nich jest najwięcej kwasów omega i innych zdowych składników. W każdym razie rybka bardzo mi smakowała, jej smak najbardziej według mnie zbliżony jest do wędzonego dorsza. Poza tym ryba ta ma mało ości, a te które ma są duże, łatwe do zauważenia i usunięcia, więc jest bardzo “wygodna” w jedzeniu. Na pewno chętnie do niej wrócę.