Kiełbasa śląska waży 85 g.
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 sztuce
| w 100g | w 1 sztuce (85g) | |
|---|---|---|
| Energia | 210kcal | 179kcal |
| Białko | 18.4g | 15.6g |
| Tłuszcz | 15.3g | 13g |
| Węglowodany | 0g | 0g |
| Błonnik | 0g | 0g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







O! zawsze byłem ciekaw ile ta kiełbasa ma kalorii. Hm…szczerze myślałem, że więcej, sporo białka nawet.
Też nastawiałam się na coś gorszego, szczególnie że jem ją z rożna, kiedy dość sporo tłuszczu wycieknie ;)
też myślałam, że więcej :)
Buch ją na grill. Wytopić! co tłuste niech kapie w żar i całkiem całkiem kolacyjka
Tylko ze ta kiełbasa jest malutka ;) mój ojczym je uwielbiaale on kupuje takie wielkie hehe
Wiesz wypełniaczem tych kiełbas jest albo skrobia albo mączka kukurydziana więc dziwi mnie iż nie ma ona węglowodanów, ponieważ takowe kiełbasy zawierają nie więcej jak 40-60% mięsa :)
Kiełbasa śląska kiełbasie śląskiej nierówna. Obecnie nie istnieją obligatoryjne przepisy, które jasno określałyby skład wyrobu mięsnego oraz jego nazwę, która byłaby wynikiem takiego, a nie innego składu.
Czyli kiełbasy i wyroby mięsne dostępne na rynku, noszące taką samą nazwę mogą posiadać rozbieżny skład. A tym samym ich wartości odżywcze mogą się od siebie różnić nawet znacząco.
Dla przykładu podaję skład jednej z dostępnych na rynku kiełbas śląskich: mięso wieprzowe 86%, woda, sól, skrobia ziemniaczana, przyprawy naturalne i ich ekstrakty, stabilizatory: E451i, E452i, E450i, E331i, substancja wzmacniająca smak i zapach- E621, przeciwutleniacze: kwas askorbinowy, izoaskarbinian sodu, kwas cytrynowy, substancja konserwująca- azotyn sodu, może zawierać śladowe ilości: soi, glutenu, mleka, orzechów, migdałów, selera, gorczycy, sezamu, jaj łubinu.
Blee nie lubie kiełbas
Co nie zmienia faktu że każda posiada wypełniacz co daje nam w/w WW w spalaniu.
pozdro
A jak z kiełbaską po ugotowaniu? Czy ilość kalorii się zmienia?
F@E – nie uogólniajmy tak z tą “każdą” – istnieją jeszcze uczciwi producenci, których wyroby mięsne to 100% mięsa. Zazwyczaj są to drobne zakłady, produkujące na niewielką skalę (jak u mnie w miasteczku), ale też większe jak np. Jasiołka. To już od nas zależy, co wybieramy i czym się faszerujemy.
W dzisiejszych czasach to 1 sklep na 40 ma coś tam co można powiedzieć że jest zbliżone do ideału, bo jak to już samo mięso to znowu jest nabijane solanką w procesie peklowania, jak by to zależało ode mnie to, zabroniłbym solankowania i jakiegokolwiek nabijania czymkolwiek w procesie przetwórczym. A jak już jest wszystko ok to się okazuje że zwierzątko karmione zostało paszą która jest genetycznie modyfikowana a to jest jeszcze ok. Przykładowo kukurydza g.m. wymaga co jest paradoksalne większych oprysków niż niemodyfikowana, czym pryskają roundupem który zawsze ganiłem i mówiłem że jest szkodliwy, on dostaje się do nasiona bo ładnie się ze wszystkim łączy i nie jest bio-degradacyjny niestety co zostało udowodnione, dostaje się do organizmu np. świnki i dalej do naszych organizmów np dziecka 1-2 latka co to powoduje spustoszenie że hej. Ale ludzie chęcią zysku zawsze wykazywali bezgraniczną ułomność, kiedyś ludzie hodowali, zbierali, piekli, jedli i też nie gorzej żyli. Kombinacje i odchodzenie od natury daje opłakane w skutkach rezultaty. Pozamykałbym co niektórych za zakłamywanie działania i właściwości chemicznych niektórych preparatów a głównie właścicielu rond-upu. Wracając do tematu to węglowodanów jest masę w kiełbasach a tych jak się to określa swojskich raczej nie powinno być.
Omg jakby tak na każde jedzenie patrzeć – czym zielsko pryskane, czym swiniak, czy inny indyk tuczony to najlepiej nic nie jeść :O mówisz, ze kiedyś ludzie sami wszystko robili. Fakt, ale zauwaz, ze kiedyś po pierwsze na świecie było mniej ludzi, po drugie żyli krócej, po trzecie kiedyś “żyło się wolniej”. Zreszta nie wiem, czy sam chciałbyś z plugiem po polu pocinac, potem to zboże mielic, chleb piec, krowki wypasac itd. Ja bym napewno NIE CHCIAŁA (nawet poprostu mieszkac na wsi lub na obrzeżach miasta bym nie chciała).
Jak można nie chcieć mieszkać na wsi, masakra, ja bym chciał mieć w końcu spokój i lepsze powietrze, budzić się w lato przy otwartym oknie i słyszeć szum drzew i świergot ptaszków. Jak dobrze pójdzie to tak będzie za 3 lata :) Taki azyl po durnej, bezsensownej i stresującej pracy a także chciałbym dobrze zjeść by mieć na nią siłę. Bez obrazy albo jesteś bardzo młoda albo jeszcze nie dorosłaś intelektualnie do tego :)
pozdro
mam 25 lat, wiec dla jednego jestem bardzo mloda, dla innego juz niekoniecznie ;) jednak moja mama ma na ten temat dokladnie takie same poglady jak ja, wiec to raczej nie jest kwestia wieku. Marzy mi sie mieszkanie w znacznie wiekszym miescie niz wrocek, coz moze kiedys sie uda (mam taka nadzieje). Na wsi kazdy zna kazdego, kazdy wie wszystko o innch, masakra poprostu. I ta cisza – dla mnie to nic przyjemnego. Mi sie zle mieszkalo nawet na osiedlu domkow jednorodzinnych, bo bylo juz tak “swojsko”. Pozatym uwielbiam ten klimat wielkich miast (nie, nie mam na mysli londynu, ktory wielu polakom jest blizszy niz wawa ;) ), wieczorem moge sie po nich krecic godzinami – w polsce takich metropolii nie ma niestety.
Oczywiscie kazdy ma swoja wizje “raju na ziemi” i to co dla jednoego byloby spelnieniem marzen, dla innego byloby koszmarem. Ale to chyba nie temat na ilewazy :)
ja mieszkam na wsi i od dziecka dobrze wiem, co to ciężka praca. widzę ile moi rodzice muszą włożyć wysiłku, żeby wyhodować taką świnkę, którą następnie się zabija i robi z niej prawdziwą kiełbaskę. wiem, ile pracy trzeba włożyć żeby zebrać plon ogórków czy truskawek, czy żeby mieć mleko albo ser od krowy. ludziom z miasta wydaje się, że życie na wsi jest takie przyjemne, lekkie i błogie, bo czyste, świeże, powietrze, spokój, przestrzeń… ale dla mnie to też chole*nie ciężka praca i szczerze to mam czasami dość, bo teraz mam wakacje, a praktycznie codziennie muszę od rana do wieczora pracować… nie mam o to do nikogo pretensji, ale po prostu zazdroszczę dzieciom z miasta, które mogą się do woli ponudzić czy robić cokolwiek. i już wolałabym jeść taką kiełbaskę z ulepszaczami niż tak cięzko pracować jak moi rodzice, żeby mieć własną. tyle ode mnie. ;)
żeby nie robić OT to dodam, że oprócz swojskiej po taką kupną kiełbaskę też sięgamy. świetnie sprawdza się na grilla czy ognisko. mniam. ;)
TAK!
Czekałam na to :D
A tak przy okazji- Jakiej firmy jest ta kiełbasa?
Lina, ale nie każdy kto mieszka na wsi musi mieć gospodarstwo :) Ja mieszkam na wsi, i za nic w świecie nie chciałabym mieszkać w mieście. Tutaj mam ciszę, spokój, poza tym kilometr ode mnie jest miasteczko, w którym jest dużo sklepów, a na zakupy zawsze mogę pojechać, ok. 30 km ode mnie jest galeria. Samochodem albo autobusem to bliziutko :D A co do kiełbaski, to się zdziwiłam, że ma tak mało kalorii, zawsze byłam przerażona, jak na ognisku ze znajomymi musiałam jeść tą ‘tłustą’ kiełbasę. Ale chyba nie jest tak źle, jakby się wydawało :)
Dla mnie 30km do galerii to daleeeko strasznie ;) najbliższa mam kilometr od domu. A tak to zobacz – znasz wszystkich w okolicy bardzo dobrze, oni tez dobrze wiedza, co u Ciebie. Dla mnie to okropne :) ale jak pisałam – co kto lubi.
Kielbasa kielbasie nierówna, czasem tych białych, tłustych “kulek” nie ma za wiele, a czasem wręcz przeciwnie. Ta raczej jest z tych chudszych przynajmniej tak mi się wydaje. Mój ojczym czasem kupuje takie, ze tych tłustych “kulek” widać masę nawet przez “skore”.
Świetna jest wasza pogawędka na temat mieszkania na wsi czy w mieście i diecie świń. Ale do rzeczy, ktoś wyżej zapytał jak obróbka termiczna – w tym przypadku ugotowanie takiego wynalazku wpłynie na jego kaloryczność?
poszukaj innych komentarzy na temat gotowania, to sie dowiesz.
Nie chcę spamować, ale Haruka – myślę, że upodobania co do wsi/miasta zależą od charakteru, stylu życia. Ja mieszkałam przez 3 lata w Wiedniu i przez jakieś pół roku w Nowym Jorku, w obu tych miastach w samym centrum. Było tragicznie. Zawsze kochałam duże miasta, ale kiedy jest się ich mieszkańcem to koszmar. Nie można się spokojnie wyspać, 24 na h samochody, ludzie wracający z imprez, krzyki i hałasy. Jako iż byłam w tym czasie studentką to miałam przerąbane, za nic w świecie nie mogłam się uczyć. Do tego na ulicy w dzień do każdej drogi trzeba dodawać co najmniej +20 minut na stanie na światłach i przechodzenie przez tłumy ludzi… W sklepach mnóstwo kolejek, kupując “w biegu” nawet marne jabłko do pracy potrafiłam czekać pół godziny. Za to wieś… – idealne miejsce na wyciszenie się od czasu do czasu, jednak mój aktywny styl życia zdecydowanie przesądził o tym, aby tam nie mieszkać (a miałam okazję, bo moja siostra kupiła dom i obok było miejsce na to, aby się wybudować). Aktualnie mieszkam w niewielkim mieście na Śląsku, liczy ono 60 tysięcy mieszkańców i jak dla mnie jest idealnie, nie zamieniłabym go na żadne inne miejsce! Można odnaleźć tam równowagę. A duże miasta nadal bardzo kocham, jednak wtedy, kiedy jestem tam na wakacjach i nie muszę męczyć się z problemami codziennego życia w takich miejscach. pozdrawiam i przepraszam jeszcze raz za spam, ale myślę, że obie komentujące na ten temat powinny zastanowić się nad tym, czy da się wybrać coś między wsią/wielkim miastem. bo da się ;)
Co do kiełbasy… Hmm, ja nigdy takiej nie lubiłam. Zawsze wydawała mi się bardzo tłusta, ale ogólnie jestem zdziwiona liczbą kalorii… :O Mimo wszystko na grillu wolę poczęstować się grillowanymi warzywkami :D
Proszę o trzymanie się tematu. Komentarze nie dotyczące kiełbasy śląskiej będą usuwane.
@XXX: kalorycznośc się nie zmieni (kiełbasa wchłonie trochę wody podczas gotowania, ale to nie wpłynie oczywiście na ilość kalorii)
Ale po gotowaniu parówek sojowych (wyrobów tego typu z mięsa nie jadam) widzę, że zostaje trochę tłuszczu na wodzie… więc po takiej kiełbasie tym bardziej tłuszcz powinien się wytopić (?). Tym samym zmienia się kaloryczność.
@XXX: Jeśli robisz pomiary laboratoryjne to pewnie warto to uwzględniać, przy zwykłym szacowaniu kalorii nie będzie to miało znaczenia. Tu trzeba by zacząć od tego, że tak naprawdę nie wiemy ile kalorii ma kiełbasa śląska (zobacz komentarz Izabeli). Nasza wartość jest tu mocno przybliżona i nie można jej traktować jako punktu wyjścia do próby dokładniejszych obliczeń (nie ma to też sensu).
Założmy, że jako kobieta Twoje zapotrzebowanie energetyczne wynosi ok. 2000 kcal dziennie. Możesz sobie oszacować, że taka kiełbasa to ok. 10% Twojego dziennego zapotrzebowania energetycznego i to wszystkie wnioski, które można z tego wyciągnąć (pod kątem kalorii). Nie możesz tego dokładniej obliczyć (i nie ma to też sensu).
To jest produkt naturalny, jedna kiełbasa może mieć mieć zarówno 220 kcal inna 150 kcal. Nie możesz traktować tych wartości jako źródła do dalszego zwiększania dokładności (np. zbierając tłuszcz pływający po ugotowaniu i go ważąc) bo masz już duży błąd na samym początku.
Śmieszne dla mnie jest to iż w składzie 20% jest skrobi ziemniaczanej albo kukurydzianej albo sojowej jako wypełniacz, to to co puchnie przy gotowaniu hrhr i nie ma węglowodanów, to jakaś pomyłka jest.
pozdro
Nawet mało. :)
a ile taka kiełbaska ma po grillowaniu :D?
Teraz jest kiełbasa śląska drobiowa :D