Zielone importowane jabłko waży 200g. Jabłko bez skórki i ogryzka waży 150g.
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 sztuce
| w 100g | w 1 sztuce (150g) | |
|---|---|---|
| Energia | 46kcal | 69kcal |
| Białko | 0.4g | 0.6g |
| Tłuszcz | 0.4g | 0.6g |
| Węglowodany | 12.1g | 18.2g |
| Błonnik | 2g | 3g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







Uwielbiam tego rodzaju jabłka. Są świetne w smkau i tylko 70kcal. Super :)
Swietna strona!!
Justyna
Mam pytanie. Czy takie same jabłko po ‘upieczeniu’ czyli podgrzaniu w mikrofalówce bez żadnych dodatków zwiększy swoją kaloryczność? Jeśli tak to o ile?
Pozdrawiam
PS. Wasza strona jest niesamowita!
@Kinga: produkty zawierające w sobie dużo wody, podczas obróbki cieplnej (parowanie, gotowanie, pieczenie, duszenie itd…) prawie zawsze odparowują pewną jej część. Gdyby poddać badaniom empirycznym takie jabłko, zapewne również i w tym przypadku nastąpiłoby niewielkie “zagęszczenie” substancji na 100 g / produktu gotowego. Ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Nie, bo w diecie należy uwzględniać produkty nie pod pryzmatem kalorii, a wartości odżywczej. Obserwować swój organizm. Jabłko poddane obróbce termicznej zwiększy wartość indeksu glikemicznego, zmniejszy się udział wrażliwej na temperaturę witaminy C.
Hmm czemu waga podana jest dla jabłka bez skórki? Tzn czy w “pozbyciu sie” skórki chodziło tylko o kwestie smakowe, czy jest ona w jakis sposob szkodliwa?
Z tego co wiem w chorobach nowotworowych skórkę się ściąga, bo lubią kumulować się na niej różne zanieczyszczenia, w tym o działaniu rakotwórczym.
Co do skórki zdania są podzielone. Z jednej strony zawierają rozpuszczalny błonnik pod postacią pektyn działający korzystnie na przewód pokarmowo – jelitowy, z drugiej – tak jak wspomniała kaligula, lubią się na niej kumulować zanieczyszczenia, np. metale ciężkie (ołów, kadm), środki ochrony roślin itd…
Według mnie optymalnym rozwiązaniem będzie zakup jabłek z różnych źródeł i przy braku przeciwwskazań spożywanie ich wraz ze skórką (co sama czynię).
Jeszcze taka ciekawostka apropo importowanych jabłek: kupiłam ponad miesiąc temu po jednym czerwonym i zielonym importowanym jabłku na “owocową wystawkę”. I co? Codziennie wyglądają tak, jakby dopiero zostały zerwane z drzewa. Ciekawe, kiedy zaczną się marszczyć…
Jestem mężczyzną, nie kobieta…
A Kaligula (“bucik”) to przydomek mojego ulubionego cesarza rzymskiego:
http://en.wikipedia.org/wiki/Caligula
A nie wystarczy umyć jabłka w ciepłej wodzie żeby pozbyć sie tych szkodliwych substancji ze skórki?
A co do ładnych jabluszek to tez kiedyś, a dokładniej na święta ;) kupiłam takie wielkie, czerwone i błyszczące. Stały sobie dłuższy czas i w ogóle nie zmienił sie ich wygląd. Jednak kiedy przekroilam jedno na pól to okazało sie zepsute od środka :/
niedawno miałam tak samo- z zewnątrz wszystko pięknie ładnie, nawet smacznie, ale okazało się że w środku, przy samym ogryzku jest doszczętnie zgniłe! To było okropne, zwłaszcza że zupełnie nieświadoma jadłam to jabłko nie wiedząc co mnie czeka przy ogryzku.. fuuuj
Hehe, to ja jeszcze poczekam ze swoimi “okazami”, i jak zaczną “brzydnąć” rozkroje na pół … i ciekawe co tam znajdę hehe.
@haruka: według przeprowadzonych wielu badań, niestety nie wszystkie substancje ulegną wymyciu. Ja stosuję zasadę: jem ze skórką, kupuję w różnych miejscach :) (wyjątkiem były jabłka z działki od Dziadków – nie dość, że jadłam na okrągło te same, to czasami nawet ich nie myłam…)
Jak takie jabluszko zacznie brzydnac to w środku chyba bedzie już niemal broń biologiczna ;)
tak! Można używać jako śmiercionośne pociski na wojnie :D Nie chciałabym takim dostać
hehe.. z przyczyn.. ee.. skomplikowanych trafiło mi się dzisiaj najdziwniejsze w moim życiu śniadanie, a mianowicie SKÓRKI Z JABŁEK z musli.. Niby trąci nędzą ale o dziwo było to bardzo pyszne śniadanie. Jak kiedyś zostaną Wam jakieś skórki polecam pokombinować ;D
mmm… uwielbiam je :)
Ciąg dalszy mojej historii z jabłkiem importowanym: jabłko zakupione ponad 2 miesiące temu zaczęło się marszczyć. Rozkroiłam je … twarde, jasne, soczyste, z niewykształconym gniazdem nasiennym, bez zapachu, w przypadku smaku się nie wypowiem, bo nie odważyłam się spróbować. Jeden plus: na wystawce z owocami pięknie się prezentowało ;)
“Sama natura”, ot co! ;) Ja dzisiaj jadłam jabłko które wyglądało nienagannie ale miało jakiś taki dziwaczny posmak.. jakby już raz się kiedyś zepsuło ale w sposób niewidzialny :< wywaliłam i wzięłam banana :P
Uwielbiam takie jabłka, są twarde i soczyste, lepsze od krajowych
ja kupuję owoce na targu – czasem nadgryzione prze robaki, bo przynajmniej mam pewność, że skoro one mogą, to i ja. ewentualnie dostaję od dziadka, a papierówki z drzew koło jego domu na wsi. nie ufam tym wszystkim pięknie wyglądającym owocom i nie toleruję gmo. jabłka importowanego nie tknę :)
o nie, jak ja widze, ze jest jakas dziura sugerujaca robaka to dziekuje za takie jablko :P
haruka says:
o nie, jak ja widze, ze jest jakas dziura sugerujaca robaka to dziekuje za takie jablko :P
absolutnie sie z toba zgadzam, tez takiego jabłka nie tykam
goaway: jeśli produkt jest importowany to nie znaczy zaraz ze jest modyfikowany
A to że jest modyfikowany nie znaczy że jest szkodliwy..