Porcja ugotowanych kotletów sojowych

Kotlety sojowe ugotowane

Porcja ugotowanych kotletów sojowych waży 135 g. Przed ugotowaniem suche kotlety ważyły 30 g.

  100g na zdjęciu (135 g)
Energia 69 kcal 93 kcal
Białko 10,0 g 13,5 g
Tłuszcz 0,2 g 0,3 g
Węglowodany 4,8 g 6,5 g
Błonnik 3,7 g 5,0 g

Kotlety sojowe ugotowane kalorie w 100g: 69kcal

Zobacz więcej: porcja sojowe 135g kotlety

Ostatnia aktualizacja: 2016.06.05

Ważenie dodano: 2012.06.13 w kategorii Produkty gotowe

Dzienne zapotrzebowanie

Porcja ze zdjęcia dla 2000 kcal
pokaż dla mojego zapotrzebowania

Skład: kotlety sojowe, przyprawy.

Mamy 58 opinii na temat ważenia - napisz własną

  • Ktoś :) 2012/06/13 16:50
    Można wiedzieć w jaki sposób zostały przyrządzone powyższe kotlety? I jak smakowały? :)
    Pamiętam , że kiedyś brat je robił, ale na głębokim oleju :o Kiedy to zobaczyłam to mi tak obrzydziło, że o nich zapomniałam :P
    Strasznie ociekały tym olejem :o
    :)
  • ładny skład,prubowałam też gotowac ale dla mnie smakuja jak papier
  • Ojej zdaje się ,że to całkiem spora porcja. Naprawdę smakiem przypominają papier? Z czym polecacie je w miarę smacznie i niskokalorycznie zjeść ?
  • W czym były gotowane?
  • sojowe mielone są dobre, te schabowe rzeczywiscie kiepsko smakują.
  • fuj :/
    soja to najgorszy syf, w dodatku syf modyfikowany genetycznie
  • Najgorszy syf? A może dodaj do tego jakiś argument dlaczego tak uważasz? Bo ja akurat się z Tobą nie zgodzę.
  • te kotlety sojowe ,,sante'' z tego co pamietam nie są modyfikowane tak producent napisał...ale inne możliwe bo też pamiętam taką aferę. Ja jadłam takie kotlety obtoczone panierką z bułki tartej i jajka pycha ;)
  • one chyba są w bulionie ugotowane dlatego taki żółty kolor. Ja je zawsze najpierw w bulionie namaczałam a potem w bułkę i jajko i smażyłam. W smaku nie czułam dużej różnicy od normalnego mięsa, bardzo mi smakowały. hmm ale takie bez smażenia i "dodatków" to nie wiem czy smaczne. Chyba trzeba je bardzo dobrze doprawić żeby im jakiś smak nadać.
  • Soja przeznaczona dla wegetarian i wegan jest praktycznie zawsze niemodyfikowana genetycznie. Gorzej ma się modyfikowane genetycznie mięso, a nawet jeśli krowa uchowala sie przed modyfikacja wlasnych komorek to zawsze pasza, ktorą bydlo jest szpikowane zawiera modyfikowane GMO soje, kukurydze i zboza . Podsumowując bardziej zmotyfikujesz swoje wlasne komorki żywiąc się mięsem niż zdrowymi produktami przeznaczonymi dla wegetarian.

    Swoją drogą kotlety sojowe smakują najlepiej namaczane w wywarze grzybowym, doprawione sosem sojowym, czosnkiem, pietruszką i czarnym pieprzem, odsaczone lekko z wody i upanierowane delikatnie w otrebach na posmarowanej cienko ryzowym tluszczem patelni. Mniam!
  • Chciałabym poznać opinię pani Izy na temat tych kotletów, bo w czasie dietowania, kiedy nie dbałam o wartości odżywcze, a jedynie o kalorie, to był mój najczęstszy obiad a ostatnio wyrzuciłam paczkę przeterminowanych, bo nie jadłam ich od tamtego czasu w obawie, że są niezdrowe.
  • izba - dołączam się do pytania.
  • jadł je ktos kiedyś? samaczne sa?
  • Jadłem je nie raz. Chyba na wszystkie możliwe sposoby. Nie są, aż tak złe ale jednak nie mają się co równać z tradycyjnymi kotletami :PP
  • martinka 2012/06/13 18:59
    Jest tyle badań medycznych świadczących o tym, że niefermentowana soja bardzo źle wpływa na organizm! A takie kotlety są i tak wysokoprzetworzone. Trzeba je jeszcze gotować, obrabiać... A w smaku? Bez smaku! Trochę jak tektura, przy odrobinie pracy można im dopiero nadać jakiegoś smaku.
    Pozostanę przy innych, smaczniejszych i zdrowszych strączkowych (groch, fasola, soczewica etc).
  • ja jadłam gdy byłam mała,ale nie pamietam jak były przyrządzone,ale były bardzo dobre,a warto dodać ,że byłam wybrednym dzieckiem. też chciałabym poznać opinię Pani Izabeli.
  • @Emilie, nie tylko ja tak uwazam. 95% soi na swiecie to soja modyfikowana genetycznie. Dlatego jest tania i dodawana niemal do wszystkiego. Wystarczy troche poczytac.
  • w jaki sposób te kotlety zostały przygotowane ?
  • Gabriela 2012/06/13 20:41
    Pomijając GMO, soja tak czy siak nie jest zbyt korzystna dla zdrowia (a już zwłaszcza taka przetworzona). Polecam artykuł: http://www.sfd.pl/SOJA_mity_i_fakty-t180193.html
  • soja jest dzisiaj wszedzie, nawet w czekoladzie, wiec nie rozumiem czemu wszyscy tak atakuja te biedne sojowe kotleciny... oczywiscie, osobiscie polecam kotlety zrobione z prawdziwych ziaren, ale nie rozummiem czemu od czasu do czasu nie skusic sie na takie gotowce? przeciez kazdy z nas ma od czasu do czasu taki dzien, ze nie ma na nic czasu, a cos cieplego zjesc musi - na pewno te kotlety sa lepszym wyjsciem niz np. gotowa mrozona lasagne czy pizza...
  • @Gabriela - soja jest bardzo ok, zwlaszcza dla dojrzalych kobiet, ale reszta nie powinna przesadzac z jej iloscia. najlepiej jesc soje w postaci tofu :)
  • @julczi
    błagam nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia, bo jest to totalnie żenujące. jedzenie GMO ma zmodyfikować ludziom ich komórki? co za bzdury! genetycznie modyfikowane organizmy różnią się od tych niemodyfikowanych sekwencją DNA, które po spożyciu ulega normalnemu strawieniu jak węglowodany, tłuszcze czy białka. enzymy układu trawiennego tną kwasy nukleinowe na strzępki, na pojedyncze nukleotydy, także w konsekwencji nie ma znaczenia czy zjadłaś GMO czy też roślinkę z jak najbardziej naturalnej uprawy. kontrowersje wokół GMO nie wynikają ze szkodliwości zmodyfikowanego genomu, ale z tego, że tak naprawdę nie jesteśmy do końca pewni, czy wprowadzona zmiana w sekwencji DNA oprócz pożądanych cech modyfikowanego organizmu (jak większe plony, odporność na choroby czy szkodniki, wyższa wartość odżywcza) nie spowoduje powstania jakichś produktów ubocznych, np. białek, które wywołają alergię lub w najgorszym przypadku będą w jakiś sposób toksyczne dla człowieka. dodatkowo takie ulepszone organizmy mogą zacząć wypierać swoje dzikie odpowiedniki, co doprowadzić może do zmniejszenia bioróżnorodności. dodatkowo niestety GMO jest często wykorzystywane w niewłaściwy sposób, wynikający z ludzkiej pazerności, głupoty i nie wiem czego(np. genetyczna modyfikacja roślin, by niestraszne im były herbicydy, co w konsekwencji prowadzi do nadużywania tych środków chemicznych - i to jest dopiero szkodliwe, nie sam fakt korzystania z GMO!). w sumie argumentów przeciw GMO jest jeszcze parę, natomiast zdecydowanie genetyczna modyfikacja roślin ma swoje niekwestionowane zalety! (i nie mówię tu o durnym "wyżywieniu świata", bo prawda jest taka, że póki co jedzenia jest wystarczająco, o ile nie za dużo, tylko ogromna jego część jest marnowana - na świcie, co roku wyrzucamy 1.3 mld ton jedzenia, co stanowi 1/3 ilości produkowanej żywności nadającej się do spożycia; w typowym domu Europejczyka wyrzuca się do kosza 20-30% kupionego jedzenia, 2/3 nadawałoby się jeszcze do spożycia. w USA nawet 25-40% żywności trafia na śmietnik.) choćby wspomniana już odporność na choroby i szkodniki niszczące uprawy (jeśli roślina byłaby na nie naturalnie odporna, nie potrzebne byłyby chemiczne opryski!) czy wyższe plony i wartości odżywcze (choćby klasyczny przykład "złotego ryżu" syntetyzującego beta-karoten)...
    mogłabym jeszcze tak długo, ale nie wiem, czy ktoś będzie chciał czytać takie wypracowania. ^^ po prostu nie mogę patrzeć na to, jak jakieś debilne hasła robią ludziom wodę z mózgu, że zaczynają sądzić, że od zjedzenia genetycznie zmodyfikowanej soi czy kukurydzy zacznie im się "coś modyfikować" w organizmie...

    p.s. a te kotlety tak czy siak są niesmaczne, nieważne czy GMO czy nie. domowe sojowe się do nich nie umywają. ;)
  • wegetarianka 2012/06/14 00:14
    super ważenie
    uwielbiam kotlety sojowe!
  • jaknajbardziej 2012/06/14 01:34
    @agnieszka: brawo!
  • kotlety sojowe są pyszne,
    zarówno smarzone, jak i gotowane w bulionie
  • ja też bardzo lubię a dawno nie jadłam. wg mnie fajna alternatywa dla zwykłych kotletów. . .
  • ja co jakiś czas mam tak że doznaję obrzydzenia na widok mięsa, wtedy najlepszą alternatywą są dla mnie kotlety sojowe, jem je na obiadek średnio raz na 2 tygodnie, są pyszne ;) niestety nie są super-zdrowe, ale lepsze to niż Big Mac czy frytki.
  • Uwielbiam je! Mogłabym na raz całą paczkę zjesc :)
  • @Juliczy A moze już GCMo zmodyfikowalo Twoj umysl (hokus pokus), bo prawisz brednie jakich malo? agnieszka ma całkowitą racje, powinnaś czerpać ją z takich źrodeł, co ona. Czekam zatem na wyjasneinie JAK GMO modyfikuje komórki. Az mnie ciekawość zżera.
  • A ja bardzo je lubię, nie przejmuję się też szkodliwością "niesfermentowanej soi". podobno ta zwykła kukurydza też jest gorsza od zapuszkowanej. Portale internetowe, ze swoją dziennikarską precyzją, co rusz donoszą o jakiś strasznym, rakotwórczym pożywieniu. Sól zdrowa, sól niezdrowa, jajko, nagle tez zrobiło się świetnym źródłem witamin (a kiedyś słyszałam, że powinno się je ograniczać)... Nie dajcie się zwariować!

    Co do samych kotletów: Ja nie smażę ich w panierce. Traktuje je często jak mięso i dodaję do "zwykłych i mięsnych" potraw (jak chilli con carne, zapiekanki, flaki)
    A kiedy jestem bardzo głodna, albo brak mi czasu gotuję je w bulionie i jem z warzywami. Bez smażenia ;)
  • @agnieszka
    Akurat "złoty ryż" nie jest najlepszym przykładem, B-karotenu nie było w nim więcej niż w innych tanich i dostępnych źródłach tej witaminy (zieone warzywa, nieoczyszczony ciemny ryż), nie mówiąc już skandalu z podawaniem go w ramach badań do jedzenia dzieciom, zanim jeszcze był testowany na zwierzętach.

    Co do kotletów sojowych, to nikt nie napisał, że wytwarzane są z wytłoków sojowych, czyli resztek, które zostają po wyciśnięciu z ziaren oleju. Dlatego są tak niskokaloryczne. W nieobrobionym ziarnie prawie 1/5 masy to tłuszcz.
    Mimo, że skład kotletów jest bardzo prosty i krótki, to nie wydaje mi się, że mogą uchodzić za zdrowe jedzenie.
  • jak przygotowujecie takie kotlety??
    bo ja zalewam wrzątkiem i przez 5 minut moczą się w przyprawach,a później wrzucam do piekarnika :D
  • @Mal
    co do złotego ryżu - przyznam, że o skandalu z dziećmi nie słyszałam... natomiast jeśli chodzi o zawartość beta-karotenu, to chyba nie chodziło o to, żeby przewyższała inne rośliny pod tym względem, tylko o to, że ryż wśród biednej ludności azjatyckiej był akurat głównym (i pewnie jest nadal) pokarmem spożywanym w największej ilości przez jego powszechność no i niską cenę. dlatego to właśnie do ryżu wprowadzono gen odpowiadający za syntezę tej prowitaminy, by zlikwidować często występujące niedobory. natomiast czy na pewno nieoczyszczony ryż brązowy zawiera beta-karoten? może to nie jest świetne źródło informacji, ale wikipedia akurat podaje, że nie. ;)
  • martinka 2012/06/15 11:05
    Nie chodzi tylko o to, co zostało okrzyknięte przez naukowcow "zdrowym" albo "niezdrowym".Ssama tradycja kulinarna może nam podpowiedzieć. W Azji gdzie soja zajmuje istotne miejsce w kuchni, prawie nie spożywa się produktów niefermentowanych. Mleko czy kotlety sojowe to współczeny wynalazek naszego przetwórstwa.
  • majajaa. 2012/06/15 11:47
    polecam trochę osolić wodę, dodać vegety i przyprawy magi. do tego można wziać sobie pomiodry i są naprawdę bardzo dobre;) jem je codziennie :)
  • Gabriela 2012/06/15 12:02
    @martinka: Soja nigdy nie była w Azji rodzajem powszechnie używanej żywności, raczej dodatkiem czy urozmaiceniem do codziennej diety. Średnia konsumpcja przetworów sojowych w Japonii wynosi ok. 7-8 gram, czyli mniej niż dwie łyżeczki od herbaty. w Azji soja jest spożywana głównie w postaci sfermentowanej, raczej nie jada się wysuszonych kotletów z paczki. Większe ilości soi spożywane były jedynie w czasie głodu za jednym wyjątkiem, mnisi żyjący w klasztorach używali jej w większych ilościach jako pożywienie pozwalające im wytrwać w celibacie.
  • martinka 2012/06/15 12:08
    "jako pożywienie pozwalające im wytrwać w celibacie." :]]] Chcesz przez to powiedzieć, że soja może co nieco hamować?
  • Gabriela 2012/06/15 14:49
    @martinka: Wiele badań potwierdza działanie estrogenne soi u mężczyzn i zaleca nie przekraczać dawki 2-3 porcji tygodniowo. Z drugiej strony, są również badania, które takiego działania nie potwierdzają... w każdym razie, ja tylko mówię, jak postępowali japońscy mnisi. :'D
  • uwielbiam je czasem zjeść do obiadu, ale ja nie gotuję w bulionie, a zalewam wrzątkiem i dodaje własnych przypraw ;) Nie potrzebuję kostki z tłuszczami trans ;x
  • @Alicja: Ale bulion to tylko wywar z warzyw/warzy i mięsa ;)
    Ostatnio jakoś wszyscy mówią "bulion" na wyciąg z kostki, ale to i tak mozna samemu zrobić w domu. w zasadzie to, w czy ty gotujesz kotlety to (najprawdopodobniej)także bulion.
    A próbował ktoś taki "granulat sojowy" zrobić samemu? Czy to jest ten produkt uboczny przy produkcji domowego mleka sojowego?
  • Jadłam w tym tygodniu takie, smażone w oleju. Smakowały jak mięso, chociaż dało się wyczuć posmak soi, jak z napoju sojowego. Panie z baru wegetariańskiego nieco je przesoliły, ale po opłukaniu wodą były ok :)
  • @Wiera, produkt uboczny robienia domowego mleka sojowego nazywa się "okarą" - można go oprawić w formie kotletów, ale też ciastek czy batoników (krąży po sieci wiele przepisów). Natomiast granulat sojowy kupuje się w sklepie, ma konsystencję drobnych kawałków kotletów sojowych. Nie jadłam go już bardzo dawno, ale kiedyś jeszcze do niego wrócę - był świetny do robienia domowych kotletów, do sosu do spaghetti, w zapiekankach, jako składnik pasty z fasoli na chleb.
  • Nie działa dodawanie do kalkulatora tych kotletów
  • a ja bardzo lubię i jem dużo, gotuję w bulionie warzywnym lub grzybowym, smażyć nie smaże ze względu na kalorie, ale sie przymeirzam : )
  • co do GMO, chyba dwa dłuższe komentarze które tutaj przeczytałam, przedstawiają dokładnie moje poglądy.Zawsze zwykły zjadacz chleba, który nawet nie potrafi rozwinąć skrótu GMO, DNA, albo twierdzi że aspartam to związek z przetworzonych nawozów rolniczych (taaak,tez takie teorie slyszalam:-) ma najwięcej argumentów na to, że GMO jest smiertelnie szkodliwe. Ja uwazam ze lepiej zjesc modyfikowaną soje naturalnie odporna na dzialanie roznych szkodnikow itd niz wcinac razem z nią tony pestycydow i ulepszaczy ktore kumulują się w naszym organiźmie:-) Smacznego wszystkim GMO żernym:-)
  • @Gabriela, a czy oprócz tego "artykułu" możesz podać jakieś rzetelne źródło? Zaczynam dietę wegańską i zastanawiam się jak często wśród strączkowych umieszczać soję. Wiem, że z mleka sojowego nie zrezygnuję, bo do kawy jest idealne, plus wzbogacane witaminami i wapniem. Chociaż w sumie można je zastąpić ryżowym czy owsianym.
  • @jerzak - biorąc po uwagę, że dzisiaj soja jest dodawana niemal do wszystkiego (czekolada, chleb), to będzie ciężko kontrolować jej spożycie, dlatego lepiej sięgać po nią znacznie rzadziej niż np. po fasolę czy groch :)
    za jakiś czas pomyśl o suplementacji b12 (3-miesięczna kuracja to koszt ok. 20 zł), bo skoro mleko dodajesz do kawy to raczej wystarczającej ilości witamin z niego nie pozyskasz ;)
  • Mniam, ja jadłam smażone, ale nie na tłuszczu, tylko na takim Zdrowym oleju, ciekawe ile kcal, mniam.
  • ostatnio zamówiłam je na obiad w pracy , byłam bardzo ciekawa ich smaku bo staram się odejść zupełnie od mięsa ( teraz jem tylko czasem kurczaka )
    zawiodłam się - miałam wrażenie że wypiłam z nimi litr oleju , takie były nasączone
    jednak po przyjsciu do domu, stwierdziłam że zrobię je sama - kupiłam minutki Sante , namoczyłam je w buionie z dwóch kostek winiary ( to mi się akurat średnio podobało, ale nie miałam włoszczyzny ) i gdy były już mocno nasiąknięte ( około 10 - 15 minut ) usmażyłam je bez panierki na łyżeczce oleju kokosowego
    To jak smakowały , można ocenić tym,że smakowały OBYDWOJGU moich rodziców, którzy wręcz brzydzą się "zdrowej żywności" i stronią od warzyw. były pyszne :)))))
  • a ile kcal bedzie mial 1 taki kotlet? :)
  • Maciej[autor ilewazy.pl] 2013/03/24 16:57
    @floreal: na talerzu wygląda, że jest ich 5, więc podziel wagę porcji przez 5 i dodaj do kalkulatora.
  • Wcale nie smakują jak papier. Wystarczy dobrze je doprawić, dodać dobrą panierkę (ale bez obtaczania jajkiem), albo po ugotowaniu na warzywnym bulionie (z warzywami, albo z kostki) usmażyć. Zero filozofii.
  • Co za bzdura z tym GMO. GMO nie modyfikuje komórek, ale ma inny skład niż naturalne pokarmy i stąd problemy. Najczęstsza modyfikacja to większa tolerancja na pestycydy/herbicydy (więc często wyższa ich zawartość w pokarmie) lub dodanie genu odpowiedzialnego za wytwarzanie przez samą roślinę środka toksycznego dla konkretnego szkodnika.

    W Polsce uprawa GMO jest zakazana, choć w pokarmach może się znajdować. Ale mówienie, że 95% światowej soi jest GMO to olbrzymie nadużycie. W Stanach jest to ok. 40% soi i 70% kukurydzy. Ni chuchu nie wychodzi 95%. ;)
  • Polecam kotlety sojowe Orico ugotować w wodzie (20 minut) z następującymi przyprawami.
    Sól, pieprz, ziele angielskie, liście laurowe. Można oczywiście dodać coś więcej.
  • MarrysiazKrakowa 2014/11/13 03:50
    Czy ktos zorientowany w temacie technologii żywienia, mozr powiedziec czy kostka sojowa jest na tyle przetworzona, ze bedzie strawna a także białko bedzie dostepne i przyswajalne rownież schrupana na surowo? Schrupałam 1/3 paczki jakby to były prażynki. Reszte ugotowalam i zasiliła zupe pomidorową- ale jedząc kostke niegotowaną jadła się jak pieczywo chrupkie żytnie. Nie czuję się źle- czy to był bład?? Może Pani Iza sie wypowie?
  • madzik88 2015/12/01 11:20
    ja je gotuje w wodzie z sola , czosnkiem i duza iloscia ziol , maz woli w panierce, ja same bardzo lubie
  • Dobrze, że te mity na temat soi to już przeszłość i już tylko nieliczni wierzą w te bzdury, którymi karmili nas producenci mięs, że soja dla ludzi jest genetycznie modyfikowana i niezdrowa. Pasza dla zwierząt, które zjadamy jest genetycznie modyfikowana. Nie ta dla ludzi. Warto czasem wprowadzić takie produkty jak soja, czy inne strączkowe do swojej diety. To dobra alternatywa dla mięsa, i chociaż białko z roślin jest trochę gorzej przyswajane, niż to zwierzęce, to nic się nam nie stanie, bo przeciętny wszystkożerny człowiek przekracza nawet czterokrotnie zalecaną ilość spożywanego białka w ciągu dnia. Żołądek będzie nam wdzięczny jak od czasu do czasu ułatwimy mu trawienie, nie zapychając znów ciężkostrawnym mięsem.
    Ja takie kotlety gotuje w bulionie z dużą ilością przypraw i czosnku. Można też namoczyć później chwilę w jajku, również z czosnkiem i podsmażyć w bułce. A jeżeli komuś się nie spieszy, to polecam wsadzić na 2-3 godziny do marynaty (już ugotowane), wtedy są naprawdę pyszne. Pozdrawiam
  • Jednak trzymam się tego co z soją robili i robią od dawien dawna Azjaci , jadają ją przetworzoną czyli np sos sojowy , tofu i miso . Nawet Chińczycy jedli ją tylko ugotowaną w okresach głodu , a tak na co dzień karmili nią zwierzęta . Zresztą strączki mają dużą zawartość szkodliwych dla człowieka lektyn , zdarzały się przypadki zatruć wśród spożywających czerwoną fasolę . Jeżeli już to wybieram kasze .

Dodaj komentarz na temat ważenia

Oceń smak i właściwości produktu. Podziel się ciekawym przepisem, napisz jak wykorzystujesz go w kuchni. Jeśli produkt jest dla Ciebie nowością nie krępuj się pytać o sposób przyrządzania czy dostępność.

Możesz dodać komentarz jako niezalogowany lub zaloguj się albo zarejestuj aby w pełni korzystać z ileważy.pl

Zobacz jakie są zalety rejestracji przy komentowaniu

Jakie są zalety rejestracji przy komentowaniu?

  • powiąż komentarze z Twoim kontem użytkownika
  • nie czekaj na moderację komentarzy
  • zarezerwuj swój podpis / pseudonim
  • dla zalogowanych użytkowników nazwa przy komentarzu prowadzi do profilu gdzie możesz promowac swoją stronę / bloga
  • podstawowe konto jest darmowe a rejestracja trwa ok. minutę