Łyżka paprykarzu szczecińskiego waży 26 g.
Skład: mięso z łososia norweskiego rozdrobnione (24 %, Salmo salar), ryż, woda, cebula, koncentrat pomidorowy, olej roślinny, białko sojowe, mieszanka przypraw, kasza manna, błonnik pszenny, regulator kwasowości: kwas cytrynowy.
Producent: Łosoś Ustka
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 łyżce
| w 100g | w 1 łyżce (26g) | |
|---|---|---|
| Energia | 179kcal | 47kcal |
| Białko | 5.4g | 1.4g |
| Tłuszcz | 13g | 3.4g |
| Węglowodany | 10.1g | 2.6g |
| Błonnik | 1.8g | 0.5g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl






megaprzepyszny! :)
Aż tak tragicznie kaloryczny nie jest. kiedyś go bardzo lubiłam. tata opowiadał dawne dzieje, kiedy produkowano go z kaszą, albo czymś tam jeszcze… aż mnie naszła na niego ochota!
nie lubie tego :P
mój ma 101 kcal w 100g ;)
i nie, nie jest to żaden light.
Nigdy nie jadłam tego…;-> łososia uwielbiam, ale skład tego jakoś mnie odrzuca…
tyle na to czekałam… strasznie dużo jak na taką małą porcję! a ile w tym tłuszczu… niestety mieszkając w internacie nie miałam wyboru i często musiałam jeść to na kolację…
jedno wielkie fuuuuuuuuuuuj. chociaż to tylko moja subiektywna reakcja, bo cierpię na coś w rodzaju fobii na ryby i owoce morza (widząc nawet w akwarium zaczynam ryczeć i dostaję drgawek; czując zapach się duszę i mnie mdli i jak jest bardzo intensywny to się kończy w jeszcze gorszy sposób). Nie ma to nic wspólnego z zaburzeniami odżywiania, mam tak od dziecka i nigdy nie próbowałam i nie spróbuję.
a mi się paprykarz kojarzy z wszelkimi wyjazdami pod namiot z ojcem i bratem, na biwaki, w góry i tak dalej. paprykarz to była jedna z tych uniwersalnych puszek, które się ze sobą zabierało :D
ja lubie paprykarz, chociaz nie jadlam go chyba z 5 lat, ale pamietam ze wtedy było widac ryz i wogule (nie było zmielone to na taki wiór.) jak bylam mala to rodzice mysleli ze nie lubie paprykarzu, jak cos narozrabialam grozili mi ze bede jadla tylko chleb z paprykarzem, a ja sie wtedy nawet cieszylam
my braliśmy zawsze pasztet ;P
a ja lubie paprykarz chociaz jadlam go meeega dawno ;D
Nigdy w życiu nie jadłam paprykarzu. Nie specjalanie mnie do niego ciągnie. Wolę ryby.
ee tam, są lepsze rzeczy :)
ale dawno go nie jadłam :)
sezon biwakowy czas zacząć :-)
jem paprykarz szczeciński, który ma niecałe 80 kcal w 100g :) i jest bardzo pyszny :) w połączeniu z chlebkiem żytnim to już normalnie “niebo w gębie” :D
A ja polecam sporządzić paprykarz samodzielnie :)
Najlepiej użyć tłustej rybki, typu makrela, łosoś wędzony na gorąco, halibut itp…
Oczyszczoną rybkę z ości i skóry rozdrobnić (widelcem, blenderem). Ryż pełnoziarnisty lub brązowy ugotować. Cebulę i / lub czosnek zeszklić, dodać koncentrat pomidorowy, dusić chwilę. Wszystkie składniki połączyć ze sobą, dodać dowolne przyprawy, wymieszać. Gotowe :) Mi najlepiej smakuje po kilku godzinach, jak się wszystko ze sobą “przegryzie”.
a wlasciwie czymrozni sie ryba wedzona na zimno od tej wedzonej na goraco? :)
Paprykarz mogłabym jeść i jeść, ale nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam. ;)
Mój z Neptuna ma 94 kcal a widziałam i taki z 89 kcal na 100 gram – ten tutaj jest dość tłusty… mój ma 2 g tłuszczu, 10,5 g węglowodanów i 7,6 g białka więc inaczej się przedstawia tez skład, ostatnio widziałam paprykarz z dorszem i przypuszczam, że ma jeszcze mniej kalorii, niestety nie było inf na opakowaniu ;(
@haruka: Sposobem wędzenia :) Na zimno wędzi się długo, kilka dni, zimnym (ok. 30stopni) dymem, a na goraco wędzi się krótko, kilka godzin, dymem gorącym (70-90 stopni). Pierwsza metoda jest szlachetniejsza, lepiej zabezpiecza i utrwala mięso, jest też droższa. Ryby różnią się wyglądem, wędzone na zimno wyglądają, jak “surowe”(ciemnoróżowe, półprzezroczyste), a na gorąco, jak “ugotowane”(ścięte, jasnoróżowe lub kremowe).
@Izabela: chętnie wypróbuję przepis, nie wiem tylko, czy lepiej użyć ryby wędzonej, czy to nie ma znaczenia? W ogóle nie pamiętam, czy taki paprykarz puszkowany miał smak ryby wędzonej czy nie…