Garść chipsów ziemniaczanych o smaku papryki waży 15 g.
Skład: ziemniaki, olej roślinny (w tym 32 % oleju słonecznikowego w mieszance olejów roślinnych), preparat aromatyzujący o smaku papryki [ bułka tarta pszenna, papryka w proszku, cukier, fruktoza, maślanka w proszku (z mleka), cebula w proszku, wzmacniacz smaku (glutaminian monosodowy, 5'- rybonukleotydy disodowe), aromaty (w tym dymu wędzarniczego), czosnek w proszku, barwnik (ekstrakt z papryki), mączka drzewa świętojańskiego, regulator kwasowości (kwas cytrynowy, kwas jabłkowy)], sól.
Producent: Frito Lay Poland Sp. z o.o.
Marka: Lay's
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 garści
| w 100g | w 1 garści (15g) | |
|---|---|---|
| Energia | 524kcal | 79kcal |
| Białko | 6.1g | 0.9g |
| Tłuszcz | 31.7g | 4.8g |
| Węglowodany | 51.4g | 7.7g |
| Błonnik | 4.5g | 0.7g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







ani to dobre, ani zdrowe…
zawsze się zastanawiałam jak to jest możliwe: lubię słone rzeczy, potrafię zjeść duuużo i to przeróżnych produktów spożywczych, ale chipsów nigdy nie potrafiłam dojeść do końca… Oj słone to, bardzo słone.
Ja nigdy nie lubilam paprykowych.Moim hitem byl samk serowo-cebuloey,ale minelo dziecinstwo i minela ochota na chipsy.
paprykowe i zwykle solone zawsze byly dla mnie najslabsze. Reszte poprostu uwielbialam. Zwlaszcza laysy fromage :)
@haruka: popieram- smak fromage najlepszy był ;]
a ja właściwie wychowałam się na chipsach i coca-coli ;) pamiętam góry pudeł z laysami w pokoju po sam sufit
oczywiście rodzice nie tym mnie karmili :D ale kiedyś (receptura na pewno była inna) czasem je pogryzałam – teraz nie ruszę
za to chętnie spróbowałabym znowu Flipsów serowo-pomidorowych (smak nawet dawniej rzadko spotykany). strasznie je lubiłam ;) w przeciwieństwie do słodkich truskawkowych czy czekoladowych wariantów smakowych .. ups.. odbiegam od tematu ? :p
oj zjadłabym….
zawsze bardzo lubiłam te chipsy. paprykowe, fromage i cebulka to moi faworyci. no i jeszcze serowo cebulowe z crunchips :) no ale odkąd zmieniłam nawyki żywieniowe jakoś nie mam gdzie ich wkleić do mojego jadłospisu.
O tak, FLIPSY!!! Codziennie w podstawowce,ale byl na nie BOOM. Ja tez lubilam serowo-pomidorowe:D
Nie tak dużo, mimo że niezdrowe raz na jakiś czas można sobie pozwolić, mniamm :d
blee jakos za nimi nie tesknie
uwielbiam.. ale staram się ograniczać ;)
chipsy ciężko zjeść do końca, bo są za tłuste.
co do Lay’sów to ichniejsze paprykowe były za mało ostre. Miałyśmy bzika na punkcie zielonej cebulki, ale nie wiem czy to nie jest smak dostępny tylko w Polsce (wszędzie są jakieś z twarożkiem i cebulą)
Uwielbiam chipsy, wszystkie bez wyjątku, w każdych ilościach… “dzięki” nim kiedyś wyglądałam jak wyglądałam – teraz pozwalam sobie na nie tylko od czasu do czasu :D.
Chipsy to zdecoydowanie jedna z tych rzeczy bez których mogę spokojnie żyć ;) Chcoiaż w dzieciństwie strasznie je pałaszowałam ;o Ale na szczęście z wiekiem ochota na to to mineła.
ja za to nie zapomne podstawówkowego smaku chio chipsów w kształcie hamburgerów ;D
haha a pamięta ktoś jeszcze maczugi? :D też dobre były.. zawsze w sklepiku szkolnym się je kupowało(;
maczugi były feee ;)
Jasne,ze pamietam, byly takie ostree.. Pycha, my tez kupywalismy je w sklepiku za niecale 50 gr- chyba 45 gr ???
jeszcze ‘pierścionki’ serowo- pomidorowe ;)
Ale macie pamięć :D dopiero jak napisaliście, to przypomniały mi się i te pierścionki i maczugi i hamburgerowate ;) Oj chodziło się do sklepiku szkolnego… Fajne czasy :) Z takich rzeczy pamiętam jeszcze lody Mali. Takie małe, owocowe na patyku :)
Co do samego ważenia – osobiście bardziej smakują mi te “Z pieca”. Chyba też już są zważone na stronce.
Jeszcze pamiętam chipsy w kształcie duchów ;) Też były niezłe :)
Te w kształcie duchów chyba jeszcze sprzedają?
o tak , zgadzam się duszki wymiatały ;)
a co do paprykowych, to nie przepadam.
a ja z lodow jadlam w podstawowce nalogowo lizaki lodowe :D
to były duchy?? ;) haha nigdy w tym kształcie nie widziałam duchów ;)
lizaki lodowe, rurki z jakimś proszkiem w środku i andruty.
z chipsowych dziwnych nawyków trzeba jeszcze wspomnieć o robieniu ‘kaczorka’ z pringlesów ;)
o tak!!!! kaczorek!!! :D :D był nieodłącznym elementem mojego dzieciństwa… :D ech… było tak beztrosko… :(
kaczorek…? hmm nie moge sobie nic skojarzyć:)
brało się dwa chipsy, jeden odwracało o 180 stopni i powstawał ‘dzióbek’ ;)
Duszki pamiętam, chyba ostatnio je jeszcze widziałam, jeśli chodzi o maczugi to są jedyne dobre chipsy (ale tylko te keczupowe)
Maczugi były obrzydliwe! A duszki też pamiętam ;D Ja najabrdziej kochałam crunchipsy, bo były tak krojone, że miały te paski, a nie były gładkie jak inne, i strasznie mi takie smakowały.
Dziwne, że Maciej jeszcze nie poprosił o powrót do tematu chipsów paprykowych. ;)
jak byłam mała też wcinałam czipsy i chrupki na potęgę. Duszki, Maczugi i hamburgerki- wszystko to znamy :D Ale moim faworytem były cheetosy serowe i te maleńkie chrupki orzechowe curly (albo podróbki z biedronki- Bingo bodajże.) Teraz mi przeszedł na nie smak ale nostalgia jest bo z dzieciństwem się kojarzą jak nic..
cheetosy ketchupowe, maczugi, andruty i oranżadki w proszku to mój przebój z podstawówki hahaha :D
lody smerfy byly dobre :D hehe
albo chipsy ‘biesiadne’, pamiętam je z podstawówki. ;}