Łyżeczka powideł śliwkowych waży 12 g.
Skład: śliwki węgierki, cukier, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, substancja żelująca - pektyna, barwnik - karmel. Sporządzono ze 160 g owoców na 100 g produktu. Łączna zawartość cukru 54 g na 100 g produktu.
Producent: Scandic Food
Marka: Owocowa Rozkosz
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 łyżeczce
| w 100g | w 1 łyżeczce (12g) | |
|---|---|---|
| Energia | 216kcal | 26kcal |
| Białko | 1g | 0.1g |
| Tłuszcz | 0.3g | 0g |
| Węglowodany | 54.3g | 6.5g |
| Błonnik | 1.8g | 0.2g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







o, jak niedużo! spodziewałam się jakichś 50-60 kcal na łyżeczkę, sądząc po kaloryczności takiej samej łyżeczki niskosłodzonego dżemu, który ma 150 ileś kcal na 100g. Niespodzianka i to miła, bo kocham takie powidełka. Lubię je wyjadać prosto ze słoiczka ;D
Ja tez! :) w przypadku takich praduktow moglaby być jeszcze podana waga dla ilości nabranej na palec ze sloika hehe ;)
o tak! Nowa opcja na stronie: pokaż kcal dla jednego liźnięcia xD
haha najlepsza opcja!
znowu mam zagwostkę: dżem, konfitura, marmolada, powidła a ja wciąż nie wiem jaka jest różnica
A ile mogą mieć powidła bez cukru, z samych śliwek, prażone w kotłach?Są gęste, gotujemy je przez kilka dni, ale nie wiem, z jakiej ilości śliwek, ile wychodzi, jak to liczyć?
uwielbiam powidła śliwkowe ;] pewnie dlatego że są tak słodkie, a to u mnie podstawa :P
@jjmm: jesli nic nie dodajesz do sliwek to beda one mialy w 100g tyle samo kcal, co zwykle sliwki ;).
no.. ewentualna różnica to zwiększony IG po obróbce termicznej.
@jjmm jak dokładnie się robi takie powidla? :O
haruka , chciałabym Cię o coś zapytać, jak możemy się skontaktować?
uwielbiam powidła:) najbardziej te zrobione przez mamusię, a z kupnych to tylko Łowicz:) swoją drogą ciekawe ile trzeba by było kręcić hula-hop żeby spalić taką łyżeczkę:P (ostatnio, to moje ulubione zajęcie:D)
@Elena autorzy mogą Ci wysłać mojego maila :)
@emma – nie wydaje mi się, żeby takie powidła, o których pisze jjmm miały taką samą kaloryczność jak śliwki – gotowanie powideł (zwłaszcza tak długie, o jakim pisze jjmm) powoduje odparowanie sporej ilości wody.
@jjmm – myślę, że najlepiej będzie, jeśli zważysz ilość surowych śliwek użytych do Twoich powideł, a następnie zważysz gotowe już powidła, wtedy kaloryczność na 100g będziesz mogła/mógł policzyć tak:
(masa surowych śliwek)x(kaloryczność śliwek na 100g)/(masę gotowych powideł)
a jak będziesz chciała/chciał wiedzieć, ile kcal jest w łyżeczce to po prostu pomnożysz przez 0,12 (bo pewnie będą ważyły tyle samo)
faktycznie, agnieszka, jesteś genialna.
Ponieważ widuje już śliwki w sklepach pojawiał pytanie – jak robi się te bezcukrowe i gęste gotowane powidla?? :)
@haruka – powidła robi się, gotując śliwki baaaardzo długo, po kilka godzin przez kilka dni, aż same się rozpadną, odparują, zagęszczą i zmienią kolor na ciemny :) Trzeba mieć dobry garnek, bo mogą się przypalić. Takie powidła są wspaniałe :)
Czyli zajecie na cierpliwość… Hmmm mimo to chciałabym spróbować ;) moja kuchenka ma 9 “poziomów”, które można zmieniać co 0,5, czyli moge ustawic np. 7 albo 7,5 itd. Na ile powinnam wiec ja nastawic i ile godzin jednorazowo gotować? Jeśli ma to jakieś znaczenie to dodam, ze to kuchenka indukcyjna, wiec po wylaczeniu stygnie bardzo szybko (czyli odpada opcja “potrzymac jeszcze trochę na rozgrzanym palniku – spotkałam sie z czymś takim w przepisach :| ), garnki maja specyficzne spody, ale są raczej wytrzymałe – jeszcze żadnego nie spalilam ;)
Dokładnie to ja nie wiem, bo sama nigdy nie robiłam takich powideł, robiła je moja mama gdy byłam młodsza i pamiętam po prostu, że tak to mniej więcej szło. Musiałabyś poszukać w necie dokładniejszych wskazówek. Ja znalazłam coś takiego: http://kotlet.tv/powidla-sliwkowe – tutaj jest bardzo mała ilość cukru (ledwo 3 łyżki na 1,5 kg owoców), a na pewno można by zrobić też całkiem bez cukru, choć pewnie zależy to też od owoców (niektóre śliwki są słodkie, inne bardziej kwaśne). Jeśli chodzi o czas, to po prostu widać, kiedy już są gotowe. W tym przepisie gotują 1 raz przez 5 godzin, ja pamiętam że moja mama gotowała tak ze 2-3 h dziennie przez 3 dni. Czytałam, że tak lepiej, bo jedno gotowanie nie zabija form przetrwalnikujących drobnoustrojów, a kilkakrotne tak, choć nie wiem, ile w tym faktycznie prawdy. No i na pewno na bardzo małym ogniu trzeba gotować :)