Kinder Mleczna Kanapka

Biszkopt z mlecznym nadzieniem waży 28 g.

  100g na zdjęciu (28 g)
Energia 422 kcal 118 kcal
Białko 8,0 g 2,2 g
Tłuszcz 27,9 g 7,8 g
Węglowodany 34,0 g 9,5 g
Błonnik 1,2 g 0,3 g

Kinder Mleczna Kanapka kalorie w 100g: 422kcal

Zobacz więcej: biszkopt mleczna kanapka 28g sztuka kinder

Ostatnia aktualizacja: 2015.10.10

Ważenie dodano: 2015.04.17 w kategorii Słodycze i przekąski

Dzienne zapotrzebowanie

Porcja ze zdjęcia dla 2000 kcal
pokaż dla mojego zapotrzebowania

Skład: pasteryzowane mleko (40%), tłuszcz i olej roślinny, cukier, mąka pszenna, mleko odtłuszczone w proszku, miód (5%), masło odwodnione, jaja w proszku, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, otręby pszenne drobne, substancje spulchniające (difosforan disodowy, wodorowęlan sodu, węglan amonu), emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), aromaty, sól.
Informacje: Zawiera: mleko, gluten, białka mleka, jaja.
Producent: Ferrero Polska
Marka: Kinder

Mamy 21 opinii na temat ważenia - napisz własną

  • Uwielbiam!!!
  • pyszny smakołyk i nawet nie dużo kcal zawiera.
  • Pyszne są c:
  • Asia827272 2015/04/17 19:59
    Malutko! A mozna podzielic na kilka kawalkow i na prawde sie nia najesc ;) no i jest przepyszna :P
  • też uwielbiam, dlatego trzymam się od tego z daleka :P
  • Kingucha 2015/04/17 20:52
    Moze i malo kcal ma, ale popatrzcie ile g tluszczu
    jakby sie tak zywic codziennie batonem, to efekty tycia murowane, pod warunkiem, ze cala reszta posilkow to np. biale pieczywo i mieso + sosy

    Mieszanka wybuchowa tluszcze, cukry xD
  • #Kingucha dokładnie się z tobą zgadzam ,a co najlepsze na 100% na jednym takim nie skończysz , jest to lekkie i puchate więc większość ludzi łapię się za "jeszcze jednego" .
  • Nigdy nie lubiłam, ale i tak jadłam, kiedy byłam dzieckiem. Czasami dziwię się moim rodzicom, dlaczego tak bardzo nieodpowiedzialnie podchodzili do diety swych dzieci. Jeśli kiedyś będę mamą (na co liczę), to na pewno pozwolę moim dzieciom na odrobinę słodyczy, nawet tej sklepowej. Tylko niech sobie wybiorą jedną ulubioną słodycz lub kilka ulubionych i od czasu do czasu wymiennie je jedzą, a nie napychają się wszystkim, co jest słodkie. U mnie w domu to mama uzupełniała zapasy słodyczy, było ich zawsze dużo, a ja i moja siostra miałyśmy do nich nieograniczony dostęp i kończyło się tak, że wcinałyśmy nawet takie śmieciowe jedzenie, które nam nie całkiem smakowało. I gdzie tu sens? Ani to zdrowo, ani przyjemnie, a jedynie słodko. Ot, taka mnie naszła refleksja...
  • @KITEK,
    u mnie było tak samo! Była szuflada, w której zawsze znajdowało się coś słodkiego. Człowiek po prostu wchodził do kuchni, wysuwał szufladę i brał cokolwiek - nikt go nie pilnował, nie ostrzegał. A zresztą spróbuj zabronic dziecku coś, co już zobaczyło i czego zapragnęło ;) Lepiej nie dawac dzieciom nieograniczonego dostępu do czegokolwiek. Dla mnie również cukier był czymś, co spożywałam w przeogromnych ilościach. Pochłaniałam nawet niezbyt smaczne słodkości, tylko dlatego, że były słodkie. Odstawiłam słodycze dopiero w wieku 22 lat, teraz powoli wracam, ale nie napycham się - jem to, co NAPRAWDĘ lubię. Wolę przykładowo raz na tydzień zjeśc coś dobrego jakościowo i - niestety - drogiego, niż codziennie jakąś taniochę, która jest po prostu słodka i już.
  • "Lepiej nie dawać dzieciom nieograniczonego dostępu do czegokolwiek" - w pełni się z Tobą zgadzam. Dzieci nie są w stanie zawsze wybierać mądrze, nawet jeśli wiedzą, że w teorii słodycze są niezdrowe. Maluchami w największym stopniu rządzą popędy, pragnienia i ciekawość, których nie są w stanie kontrolować. Cóż się dziwić, skoro i niektórzy dorośli mają problemy z samokontrolą w sferze jedzenia. Czasem zastanawiam się, jak to się stało, że jako dziecko, mimo tak ogromnych ilości pochłanianych słodyczy, nie miałam problemów z nadwagą, a wręcz przeciwnie. Dochodzę do wniosku, że to albo kwestia dobrego metabolizmu, albo tego, że ja praktycznie jadłam tylko słodycze, a "normalnego" jedzenia wcale. Gdybym jadła te słodycze do obiadu, a nie zamiast obiadu, to sprawa mojej wagi mogłaby wyglądać inaczej. W każdym razie moja rodzina zawsze wpychała mi obiadki na siłę i się dziwiła, że nie chcę jeść. Dlaczego nigdy nie wpadli na to, żeby ograniczyć mi słodycze? Nie mam zielonego pojęcia. Inną sprawą jest to, jak wyglądało to wpychanie - "Zjedz jeszcze kotlecika. Surówkę możesz zostawiać, ale kotlecika zjedz...". Hmmm... kocham moich rodziców, ale czasami szkoda mi na nich słów...
  • @Kitek - Twoi rodzice mieli z tym kotletem rację. Nie ważne czy był smażony i z jakiego mięsa. Kiedy byłaś dzieckiem białko w nim zawarte było Ci potrzebne żeby budować sprawne mięśnie, których komórki musiały się wraz ze wzrostem mnożyć i mieć z czego. O B12 w PRZYSWAJALNEJ formie (ta z rośli przyswaja się raptem w kilkunastu procentach w stosunku do ilości spożytej, a w wypadku niektórych roślin wręcz wcale) nie wspomnę. Z tej surówki miałabyś najwyżej łatwiejsze chodzenie do toalety. Co do swojej dziecięcej figury też nie masz co się dziwić, dzieci jako, że rosną, mają dużo większe zapotrzebowanie energetyczne. Moi rodzice też pozwalali mi jeść co chciałam i ile chciałam, grubym dzieckiem nie byłam, za to teraz kiedy mój mózg dokleja do każdego produktu kartkę z ilością kalorii i świadomością konsekwencji, z wielką nostalgią wspominam te piękne czasy dzieciństwa kiedy człowiek był szczęśliwy, nieświadomy i słodycze nie miały konsekwencji dzięki temu wyższemu zapotrzebowaniu.
  • Airam, dla wyjaśnienia, nie jestem wegetarianką i bardzo lubię mięso, wcale nie neguję tego, że białko jest potrzebne małym dzieciom. Jednak moim zdaniem każda z części składowych obiadu jest ważna. Warzywa również i to bardzo. Kiedy byłam dzieckiem ciągle chorowałam, aż rodzicie ciągali mnie i siostrę po sanatoriach. Nawet już w gimnazjum miałam jedną z najwyższych absencji, bo co miesiąc musiałam zaliczyć chorobę. Poza tym miałam ciągłe problemy właśnie nie z czym innym, tylko z chodzeniem do toalety. Ale smaku szpinaku czy brukselki nie znałam, bo w moim domu wielu warzyw wcale się nie jadło, a inne w bardzo małych ilościach. Od kiedy wprowadziłam do swojego jadłospisu więcej roślinek, mam dużo lepszą odporność i lepiej się czuję. Dlatego nikt mnie nie przekona, że warzywa to nic niewarty dodatek. Ale oczywiście mięso/inne źródła białka oraz węglowodanów i tłuszczów też są ważne w diecie, na samych warzywach nikt nie przeżyje i tego też jestem świadoma.
  • A ja byłam małym pulchniaczkiem. Bo obiad musiałam zjadac cały, mimo uprzedniego napchania się słodkościami. Siedziałam w kuchni z płaczem przez godzinę, dwie, ale wstac od stołu nie mogłam. I tak mi waga rosła, rosła, rosła... I gdy miałam już widoczną nadwagę, moja mama - zamiast przestac wypychac szufladę słodyczami - krzyczała na mnie, że wyglądam jak beczka, i że mam przestac tyle żrec. A ja tak kochałam cukier, że nie starczało mi silnej woli. Słodycze były, więc je jadłam, mimo że później z płaczem słuchałam tych reprymend.
    I teraz zdziwienie mojej mamy, dlaczego "urodziłam się anorektyczką" :)
  • matko boska, współczuję, ale to chyba nie jest miejsca na zwierzenia o naszych poprzetrącanych rodzicach
  • kurczę, przepraszam :P najwyżej pan Maciej usunie mojego posta^^ poniosło mnie.
  • Izabela[autor ilewazy.pl] 2015/04/19 17:11
    Bardzo proszę o komentowanie zważonego produktu.
  • Nie dużo waży i prosta w spalaniu ... ja polecam również mleczna kanapkę firmy Zott - Monte Snack. Mnie osobiście lepiej smakuje , jest mniej mdła w smaku od Kindera . Waży 29 gram , zawiera 22% mleka , tłuszczu ma nieco mniej bo 27,8 g. Oprócz tego zawiera soje - 0,5% , zmielone orzechy laskowe 1,2% :) Poprostu pyszna , lekka przekąska :) Ma nie co więcej kalorii ze względu na pas czekolady , który przebiega w środku ale co tam , 15 - sto minutowy dłuższy spacer i kanapka przetrawiona :)
  • @ma-ma30 to 15 - sto minutowy CZY dłuższy spacer? bo się pogubiłam jak spalić tę kanapkę ;-)
  • Olcia86, to zależy od temperatury otoczenia i ilości odzienia
  • @cuckoo,mam wrażenie że idąc w szpilkach też spalam znacznie więcej....
  • @ma-ma30: Z tego co rzekły mi Internety wynika, że wyrób firmy Zott zawiera niestety syrop glukozowo-fruktozowy. Tutaj jest cukier (i troszkę miodu), co się chwali.

Dodaj komentarz na temat ważenia

Oceń smak i właściwości produktu. Podziel się ciekawym przepisem, napisz jak wykorzystujesz go w kuchni. Jeśli produkt jest dla Ciebie nowością nie krępuj się pytać o sposób przyrządzania czy dostępność.

Możesz dodać komentarz jako niezalogowany lub zaloguj się albo zarejestuj aby w pełni korzystać z ileważy.pl

Zobacz jakie są zalety rejestracji przy komentowaniu

Jakie są zalety rejestracji przy komentowaniu?

  • powiąż komentarze z Twoim kontem użytkownika
  • nie czekaj na moderację komentarzy
  • zarezerwuj swój podpis / pseudonim
  • dla zalogowanych użytkowników nazwa przy komentarzu prowadzi do profilu gdzie możesz promowac swoją stronę / bloga
  • podstawowe konto jest darmowe a rejestracja trwa ok. minutę