Croissant 7 days z nadzieniem kakaowym waży 65 g.
Skład: mąka pszenna, nadzienie kakaowe 25 % (cukier, częściowo utwardzone tłuszcze roślinne, woda, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 7 %, odtłuszczone mleko w proszku, alkohol etylowy, emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mlekowym), aromat waniliowy, substancja żelująca (alginian sodu), substancja konserwująca (sorbinian potasu 0,1 %), margaryna (częściowo utwardzone tłuszcze roślinne, woda, sól, emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), aromat, substancja konserwująca (sorbinian potasu 0,1 %), cukier, stabilizator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych), syrop glukozowo-fruktozowy, drożdże, odtłuszczone mleko w proszku, sól, aromat waniliowy, substancja konserwująca (propionian wapnia 0,1 %), mąka sojowa, emulgator (lecytyna sojowa). Może zawierać śladowe ilości: jaj, orzeszków ziemnych (arachidowych), innych orzechów
Producent: Chipita
Wykres źródeł energii
Wartości odżywcze w 1 sztuce
| w 100g | w 1 sztuce (65g) | |
|---|---|---|
| Energia | 443kcal | 288kcal |
| Białko | 6.8g | 4.4g |
| Tłuszcz | 27.5g | 17.9g |
| Węglowodany | 42g | 27.3g |
| Błonnik | 0g | 0g |
Wydruk pochodzi z fotograficznego przelicznika wag www.ilewazy.pl







Drożdżówka jest od tego o niebo lepsza.. Nie chodzi mi tu o smak, bo 7days jest również pyszny, ale drożdżówką można się przynajmniej najeść za tyle samo kalorii. A tego rogalika to ze 3 sztuki trzeba wciągnąć..
nie lubię ich. mają nienaturalną strukturę, taką gumiastą, “niemączną”. ciekawa jestem, czy autorzy również “nie delektowali się” produktem i go wyrzucili :)
Nie wyświetla mi się obrazek :c
też nie widzę zdjęcia. Czarnooo, uuuu! ;)
Zdjęcie poprawione. Co do smaku i pytania o “delektowanie się”, to mam wrażenie, że kiedyś te rogale były lepsze (przynajmniej kiedyś bardziej mi smakowały niż teraz).
Najlepsze croissanty są pieczone “na żywo” w Lidlu, jak się złapie jeszcze ciepłego to można odlecieć ;)
eh. niby takie nic. zje się i przeleci, za pół godziny się jest znowu głodnym.
Dla mnie same minusy. Nie dość, że dużo kalorii (tłuszczu) i tyle tych składników! to jeszcze najeść się tym nie da… Cóż, niektórzy lubią, ja tam już wolę drożdżówkę (jak już ktoś napisał) :)
w smaku dla mnie przepyszne, ale faktycznie właściwie nie czuje człowiek, że cokolwiek zjadł. a kcal nabite.
okropny , smakuje jak “gniot” i strukturę ma taką samą – można go utoczyć w małą kulkę .Nie zasługuje nawet na nazwę Croissant
właśnie – co do tych Lidl’owych – ciekawa jestem ile taki ma kcal :)
@Elena, ja lidlowe liczyłam zawsze jako około 250 kalori, ale teraz tak patrzę że chyba to spore zawyżenie – są połowe mniejsze od 7daysów i nie nadziewane. Więc może 200 kcal?
@offelia chciałabym żeby tak było , jednak weź pod uwagę że są one z tego “właściwego” ciasta francuskiego , a ono jest w większości czystym masłem :(
nie wiem czy ktoś to już pisał, ale wdg. mnie te rogaliki mają “sztuczny” smak. nie są dobre
nie da się najeść 1 rogalem, to tak jak hamburger z mc- niby coś się zjadło a jednak nic…
dziwne, że większość zawartości to tłuszcz, myslałam że węgle…
mi też nie smakują… ciasto jest napompowane i bez smaku, nadzienie przesadnie słodkie, w dodatku same tłuszcze trans [oleje utwardzone]… no i nie czuć że się w ogóle coś zjadło…
Dp tego typu produktow jestem nastawiona ANTY. Uwielbiam sama piec, robic nadzienie i to oczekiwanie,gdy ciasto bedzie gotowe i ten zapach- nie rozumiem po co kupywac takie”sztuczne predukty”. Nie lepiej samemu upiec ciasto z maki pelnoziarniestej, jest przeciez tyle przepisow. I wiadomo,gdzie sa te kalorie:)
w moim lidlu jest na etykiecie pod Croissantem (tym bez nadzienia,wypiekanym) 70g wiec nie jest lżejszy, bo jest bardziej zbity jak z tego wynika
tak. prawidziwy croissant (taki jak np. je sie we Francji czy tez w dobrej francuskiej pattiserrie jak np. Delice de France) ma ok. 300kcal. nie wiem za bardzo ile wazy, ale kiedys sprawdzalam kalorycznosc na jakiejs zagranicznej stronce. pewnie dlatego tak duzo, ze jak ktos juz wyzej napisal, pieczone sa z wieksza iloscia masla- smakuja za to niebiansko ;)
najlepszy 7days to ten z nadzieniem spumante :D
no i w sumie mi bardziej smakuja 7daysy niz te “tradycyjne” croisanty
Mi nie smakuje, wolę bułę (drożdżówkę nawet), smakuje jak coś co było od samego początku stworzone do jedzenia, a nie jak sztuczne “coś” co smakuje sztucznie :/
czasem sie zastanawiam, czy w tych sztucznych “cosiach” nie ma czegos, co sprawia, ze poprostu smakuja mi bardziej niz normalne jedzenie :| ale to raczej niemozliwe :P
czemu niemożliwe? skoro dodawają “to” do MaCa to czemu wśród tej listy miliona składników nie miałoby być czegoś co uzależnia mózg? bardzo prawdopodobne!
@ Blanka: haha, cóż za teoria ;). To zabrzmiało jakby producenci chcieli zawładnąć naszymi mózgami poprzez rogale. Swoją drogą 7days’a nie tknęłam już od ponad pół roku i jakoś mi nie tęskno.. Ale i tak żałuję, że są tak kaloryczne!
ale…nie słyszałaś o tej teorii nigdy?
http://www.polskatimes.pl/rozmaitosci/135748,przysmaki-z-fast-foodow-uzalezniaja-jak-tyton,id,t.html
http://www.bodystyle.com.pl/2010/11/fast-foody-uzalezniaja-jak-narkotyki/
wystarczy? więc czemu nie analogicznie?
@ofelia:
kupił dziś mój chłopak 4 takie z Lidla…ważyło “to” niemal nic, jak odgryzłam rożek to w środku puste, takie nadmuchane…Aż się dziwiłam czemu ludzie się na to rzucili jak na marcepany!
Czy ja wiem, czy pieczone croissanty są takie kaloryczne, ciasto francuskie ma podobno 400 kcal na 100 g, ale trzeba pamiętać, że wypieki z niego są bardzo lekkie. Świeże croissanty które ja kupuję mają 40 g, więc nie jest to jakoś strasznie dużo kalorii.
“(…)kilkudziesięciu dniach diety opartej na fast-foodach(…)
Ehhh, aż mi się przypominają warunki, w jakich badano wpływ jajek i zawartego w nich cholesterolu na zdrowie. Pakowano w zwierzęta dawkę, której człowiek nie byłby w stanie zjeść przez całe swoje życie, szamiąc jaja prawie bez przerwy i na tej podstawie wyrokowano, że jaja szkodzą. Bez komentarza. Pojawia się pytanie – czy stworzenia uzależniły się faktycznie od tego jedzenia, czy raczej od rutyny. Na razie to, co czytam, przypomina parodię, a nie rzetelne badania naukowe.
Bzdury. Znam mnóstwo osób, które nie lubią tych rogalików (sama do nich należę), tak samo jak jedzenia w McDonaldzie, kuchni włoskiej, itp. Są rzeczy powszechnie lubiane, jak np. ketchup, miękkie ciasto, czekolada, ale nie lubią tego WSZYSCY. Dużą rolę odgrywa też reklama.
@liz papierosy tez nie wszyscy pala, alkohol tez nie wszyscy lubia, a nawet jesli to niekoniecznie sa uzaleznieni ;)
ja lubie te rogaliki (lubiłam przed anoreksją i kalorycznymi fobiami) ale tez nie uzależniłam sie,alemojej kolezance się ręce trzęsą jak nie zje 2 szt dziennie. przyzwyczaiła sie!?
nie widzę sensu zamieszczania informacji, które są na opakowaniu
nie trzeba lecieć do sklepu i szukać danego produktu :)
ja uwielbiam je, ale nie jem, bo kaloryczne, a poza tym nie idzie się nimi najeść… jeśli nie liczyć faktu, że nadzienie może zemdlić (dzisiaj dają budyń, kiedyś była czekolada) , to właściwie można ich zjeść i… 5 i się człowiek nie naje. kalorie są, a sama buła przelatuje przez kichy bez odzewu…
byłabym wdzięczna za podanie też informacji o wartości jednego mini croissanta z nadzieniem kakaowym bądź z nadzieniem spumante – na opakowaniu nie jest akurat podana kaloryczność. wiem, że można sobie obliczyć przez pomnożenie 443 kcal x 2 (200g w paczce) i podzielić przez ilość rogalików – niestety właśnie w tym problem, że nie wiem ile ich jest w opakowaniu :)
Croissany mają niski tzw. indeks sytości. Czyli musimy zjeść ich bardzo dużo, aby poczuć się sytym. A zważywszy ich kaloryczność..lepiej sobie odpuścić i zastąpić czymś innym:)
hm, ja po jednym jestem full. ;)
szczęściara, mi nigdy nie starcza jeden. chociaż może to ten smak powoduje że mogłabym zjeść ich górę i nadal mieć ochotę na więcej. aczkolwiek nie pamiętam kiedy ostatni raz je jadłam, wiem że są dobre ale nie na tyle by przełamać dietę. ;)
@M. Szczególnie trudne do zostawienia na potem są te w wersji mini ;)
@haruka: o, w tym wypadku się zgodzę ;) i szczerze mówiąc mi znacznie łatwiej jest zjeść kilka małych rogalików, które wagowo odpowiadałyby za 2 duże, niżeli właśnie 2 normalne. Małe wciągają :P
@M.: ja na szczeście nie mam tego problemu, co Ty – z dietą. ;) ale życzę powodzenia i wytrwałości!
A ja wolę to od drożdżówek ;) jak to trzeba aż 3 wsiąknąć, zeby sie najesc? mi wystarczy nawet połówka, ale widocznie u kazdego inaczej ^^ pycha są takie cieplutkie drozdzowki z rozplywająca sie czekoladą albo masłem.
prosze o przepis na 7days dziekuje z gory
Matko, jak ja kocham 7days’y, croissanty i te wyroby z ciasta francuskiego! 7days to niebo! To ciasto, ta czekolada w środku! Ślinotoku można dostać od samego myślenia.
Diana, przecież to koło croissanta nawet nie leżało!!
właśnie mnie też zdziwiła porównanie 7days’a do ciasta francuskiego. ;)
zniewaga dla świeżego, gorącego i chrupiącego croissanta ;) nie wiem dokładnie jakie są wartości odżywcze (prosiłam o zważenie i będę cierpliwie czekać :D), ale wydaje mi się, że oprócz niewątpliwych walorów smakowych, ma też przewagę nad 7daysem także w kwestii wartości (łącznie z niższą zawartością kcal)
To prawda 7days to nie croissant, ale dla mnie jest dużo lepszy niż ten francuski rogalik :D
Dla mnie to to samo. I jedno i drugie pyszne jak diabli ;)
O gustach się nie dyskutuje – dla mnie (tak samo jak dla jo) zniewagą jest porównywanie pysznego, ciepłego, rozpływającego się w ustach croissanta francuskiego z tym rogalo-podobnym czymś :D
Jeśli chodzi o kalorie – kształtuje się to na poziomie 480-520 kcal/100 g. W Lidlu kartki z cenami rzeczą, iż jeden rogal waży 50g. Przyniosłam kiedyś jednego do domu (ciężko było się powstrzymać i nie zjeść go w międzyczasie ;)) i fakktycznie tyle ważył. Czyli jeden ma około 250 kcal. Nie ma tragedii :).
PS
ale pamiętajcie, że 100 kcal z takiego rogala, w którym jest tylko tłuszcz i węglowodany proste to zupełnie co innego, niż 100 kcal z sałatki warzywnej z olejem tłoczonym na zimno/oliwą. I nawet zupełnie co innego, niż 100 kcal z jajecznicy zmażonej na maśle. :)
Jakie rogalo-podobne coś! Toż to poezja smaku jest! Mniami ^^
Jakby ktoś nie wiedział to są nowe 7daysy – double – czekoladowo-waniliowe i wisniowo-waniliowe. Zjadlam ten czekoladowo-waniliowy ajjjj pycha :D
Acha ten mój miał 80g, 360kcal w rogaliku w tym: b:6g, w:33g, t:22g ;)
Mnie zawsze po 7 days mdliło. Teraz się z tego cieszę, bo widzę co to jest.
Swoją drogą idąc przez szkolny korytarz i widzę te wszystkie dzieci zajadające się 7 days’ami, to mam im ochotę wyrwać je z zębów i wsadzić bułkę z serem XD
Jeśli mowa o cieście francuskim… Czekam z niecierpliwością na ważenie napoleonki. Wolę takie ciacho niż ten rogalik. Może przypadkiem ktoś wie ile ma napoleonka?
O tak.
Wartość odżywcza dla napoleonka byłaby mile widziana :).
tylko jak zawsze bedzie problem, bo kazda napoleonka jest inna. jedne sa bardziej budyniowe, a drugie kremowe:S
Ja tam kiedyś jadłam w robocie,jako przekąskę codziennie takiego 7daysa będąc jednocześnie na diecie…i schudłam wtedy sporo :)
Skład jest potworny. To już lepiej samemu coś upichcić :)
w Lidlu robia wlasne wyrobyy i ich croissanty sa przepyszne!!!!
Oj tak croissanty z Lidla są przepyszne. Na innej stronie znalazłam, ze w 100 g lidlowego jest 405 kcal, a sam rogalik waży 55g więc jest w nim ok 223 kcal.
@Margo – zgadzam się, croissanty z Lidla to mistrzostwo!
mistrzostwo to mało powiedziane, ale odkąd jestem na diecie staram sie unkiać Lidla jak ognia bo nie da sie przejść koło nich nie kupując. A postawili kurcze przy samym wejściu ;(
zgadzam się, jeden croissant z Lidla ma 223!
No to przecież luzik.Myślę,że spokojnie można od czasu do czasu chodzić do Lidla na drugie śniadanie ;)